Cofnij

Patrycjusz Wyżga

Mogłem zostać maklerem giełdowym, ale w osiedlowym sklepie zabrakło czerwonych szelek. Dlatego jeszcze w liceum trafiłem do radia - i do dzisiaj bardzo mi z tym dobrze. Równolegle z marzeniami o giełdzie marzyłem o pracy w kiosku. Liczyłem, że będę mógł w nim przesiadywać całe dnie, czytając bez umiaru gazety. Czasami odgrażam się jeszcze, że kiedy wreszcie wygram w totka, kupię deficytowy kiosk i zrealizuję marzenie z młodości. A w tle cichutko pobrzmiewać będzie Radio 357. Najlepiej z saksofonem lub trąbką. Na razie niezły jazz mam w domu z trojgiem szkrabów. W Radiu 357 opowiadam o tym, co przyniósł dzień, co mówią liczby i co słychać w gwiazdach.

Wesprzyj nas

Patronite

Polub nas

v1.1.6