W trakcie naszego kolejnego spotkania z Francją nie da się uniknąć tematu politycznego,
ale to jest jednak ważny punkt w życiu przeciętnego zjadacza bagietki i wielbicielki
croissant'a zajmuje ona ważne miejsce, czy chcą oni tego czy nie. Francuzi żywo reagują
na nowe wydarzenia na scenie politycznej. Tym razem politykę wzięliśmy pod mikroskop i
ograniczamy się do analizy stanowiska Francji wobec dronów. Mimo licznych lotów nad
ważnymi obiektami wojskowymi Francuzi nie chcą, w przeciwieństwie do swych
europejskich partnerów, na przykład Niemców, otwarcie powiedzieć, że to sprawka
Rosjan. Paryż, który ostro krytykuje agresywną postawę Putina, teraz nabiera wody w usta
twierdząc, że „nikogo nie złapał za rękę na gorącym uczynku”.Powiemy o jakie to
francuskie obiekty chodzi, między innymi o konwój czołgów Leclerc. I to byłoby tyle
polityki.
Dalej już dominuje tematyka świąteczna. Lub niemal świąteczna. A zatem gdzie Francuzi
je spędzają w gronie bliskich czy wyjeżdżając poza z kraju, a jeśli tak to dokąd, daleko czy
blisko i czy robią to chętnie.
A skoro święta to iluminacje – ozdoby, ale i wielka Fete'a Światła organizowana w Lyonie
od połowy XIX wieku, aby oddać cześć Matce Bożej.
Zrobimy też to, na co nie wystarczyło czasu poprzednim razem, udamy się do najwyżej
położonej wsi we Francji, do St. Veran, aby nie tylko posłuchać odgłosów uderzenia
czekanem o pionową ścianę lodu, w jaki zima zamieniła wodospad, ale także
porozmawiać o...gilotynie, ale do chleba. Przy okazji dwa słowa powiemy o sabaudzkich
przysmakach.
Ostrzeżemy kierowców przed nowymi radarami, niezwykle skutecznymi.
Zerkniemy na tytuły gazet i niektóre z nich skomentujemy. No i nie zabraknie muzyki
francuskiej, chociaż nie zawsze we francuskim języku, chociaż piosenki śpiewane są
przez artystów znad Sekwany.