Niegdyś czarne złoto, a dziś nierentowny biznes przynoszący wielomilionowe straty. Węgiel jest tematem politycznym, którym - najczęściej przy okazji wyborów - okładają się nawzajem pretendujący do władzy. Jak zatem jest i jak będzie z węglem? W Popołudniówce Radia 357 mówił o tym Kamil Szewczyk, ekspert ds. sprawiedliwej transformacji z Polskiej Zielonej Sieci. A o górników i węgiel pytał go prowadzący Patrycjusz Wyżga.

4 grudnia przypada Barbórka. Tego dnia świętują górnicy i szerzej: cały Śląsk, od dekad.
Historyczny rok
To wciąż jest jeden z najważniejszych dni w całej Polsce. Czy zatem górnictwo węgla kamiennego w Polsce zniknie?
- Jeśli uznamy, że węgiel powstawał miliony lat, a my ten węgiel kopaliśmy i kopiemy, to tak. Ale wydaje mi się, że górnictwo zniknie, a pod ziemią węgiel jeszcze zostanie, właśnie ze względu na transformację energetyczną. Może zostawimy sobie, jako kraj, jedną kopalnię, która będzie kopała dla zabytkowych urządzeń? Tak mi się wydaje - powiedział Kamil Szewczyk.
Węgiel już teraz jest „zabytkowy”? - W tym momencie nie możemy o tym jeszcze powiedzieć. Nie chciałbym obrazić ani górników, ani też użytkowników węgla, jako paliwa kopalnego. Natomiast trend jest jasny. Jesteśmy w roku szczególnym. W 2025 roku udział węgla w miksie energetycznym spadł poniżej 50 proc. po raz pierwszy w historii. Węgla do produkcji energii używamy już mniej niż połowę. Za to rośnie udział wiatraków, gazu, fotowoltaiki i innych źródeł energii - wyjaśnił Szewczyk.
Górnicy nie chcą pod ziemię
Czy zamknięcie branży, a nie zamykanie ludziom perspektyw jest możliwe? - To jest możliwe. Z jednego z ostatnich badań wynika, że motywatorem ludzi pracy są przede wszystkim pieniądze, wynagrodzenie. Ale trzy następne motywacje to rozwój osobisty, dobra sytuacja w zespole, przyjemność z pracy. Tego chcemy: stabilności i dostatku. Tymczasem wiązanie życia z kopalnią nie jest kuszące, także dla górników - powiedział Kamil Szewczyk.
- Proszę zwrócić uwagę, że mamy rządowe programy wspierające odejścia z kopalń. Jastrzębska Spółka Węglowa wytypowała 3 tyś. osób do odejścia, a zgłosiło się 6 tys. osób. Etos górnika, munduru, wypolerowanych guzików, orkiestry górniczej, Barbórki: to zostanie w naszej pamięci. Ale umówmy się, to jest skansen. Górnicy po 40 nie są ludźmi, których sobie wyobrażamy. Mają większe oczekiwania niż kopalnia. Chcą innych miejsc pracy, bezpiecznych, spokojnych i przynoszących wysokie zarobki - powiedział Kamil Szewczyk.
A zatem: górnicy nie są przywiązani do ciężkiej pracy pod ziemią. Oni tego wcale nie chcą, zależy im na godnym i dobrym życiu. - Górnikom wcale nie chodzi o to, żeby na siłę zjeżdżać pod ziemię - zakończył gość Radia 357.