Jest nas coraz mniej. Dzietność spada, z roku na rok liczba Polaków się kurczy, mimo ekonomicznych bonusów dla rodziców większych gromadek dzieci, z programem 800+ na czele. O to, jakie to już ma, a jakie może mieć (lub na pewno będzie miało), konsekwencje w przyszłości, w Popołudniówce Radia 357 Patrycjusz Wyżga pytał prof. Elżbietę Gołatę z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, przewodniczącą Rządowej Rady Ludnościowej.

Niska dzietność: to jest najważniejszy problem, jaki mamy w Polsce, na równi z bezpieczeństwem i energetyką. Polska od 35 lat doświadcza dramatycznych zmian demograficznych i są one bardzo negatywne. Rządowa Rada Ludnościowa poinformowała, że odczyt współczynnika dzietności spadł do 1,1. Opublikowała także towarzyszący ogłoszeniu raport.
Tak, jest źle
Czy jest aż tak źle? - Tak, współczynnik nigdy nie był tak niski, stał się teraz jednym z najniższych w Europie. Jest on zdecydowanie poniżej poziomu reprodukcji, znacznie zresztą. Sytuacja jest bardzo trudna - powiedziała prof. Elżbieta Gołata. - Starzenie się matek było oczywiste od dawna, ale teraz mamy sytuację, w której nie nadrabia tego dzietność w późniejszym wieku.
Współczynnik dzietności to liczba dzieci, jakie urodziłaby kobieta, gdyby natężenie płodności było takie, jak w danym roku kalendarzowym. Mówiąc potocznie to łączna liczba dzieci, które zastępują odchodzących Polaków. Żeby współczynnik wskazywał na to, że kolejne pokolenia zastępują skutecznie pokolenia odchodzące, musiałby wynosić 2,1. Wartość 2,0 to „wartość neutralna” (tyle samo Polaków się rodzi, co umiera).
- Fakt jest oczywisty, Polaków ubywa. Jest u nas tak samo, jak w innych krajach Europy, ale i szerzej, świata. Tylko kraje Afryki Subsaharyjskiej mają zdecydowanie wyższą dzietność. Bo już na przykład we wschodniej Azji współczynnik jest nawet niższy od 1,0 - powiedziała prof. Elżbieta Gołata.
Państwo 31 milionów
Mamy prognozy Głównego Urzędu Statystycznego z 2023 roku (ale także poparte prognozami ONZ i Eurostatu), które wskazują, że w 2060 roku będzie nas ok. 31 milionów Polaków. Wiemy, że średnio Polka rodzi dziś dzieci w wieku około 30 lat. Jeszcze w połowie lat 90 XX ten wiek średniego rodzenia to były 22-23 lata. - Dlaczego jest tak, jak jest? To bardzo złożone, bo w ogóle problemy demograficzne są złożone. Wpływają na nie zarówno płodność, jak i umieralność, migracje, sytuacja ekonomiczna, polityka państwa - wskazała prof. Elżbieta Gołata.
- Analizujemy kryzys niskiej dzietności w naszym raporcie i stwierdzamy, że mamy do czynienia z wieloma barierami, które są związane z rodzicielstwem. To właśnie te bariery ograniczają plany prokreacyjne młodych Polaków. Wymieniłabym niedostateczne: edukację zdrowotną, dostęp do szpitali, opiekę nad ciążą, opiekę nad małymi dziećmi. Kobiety nie czują się bezpiecznie, także ekonomicznie. Działalność państwa jest daleko niewystarczająca. Także koszty edukacji są ogromne - zakończyła prof. Elżbieta Gołata.
Naukowcy nie mają wątpliwości: jeśli państwo nie odciąży rodziców, sytuacja się nie zmieni.