Kolejny incydent z Rosją w tle, kolejna rosyjska prowokacja. Tym razem zdarzenie miało miejsce w porcie w Szczecinie. O to, jak powinniśmy reagować na powtarzające się już wojenne prężenie muskułów naszych agresywnych sąsiadów ze wschodu, Patrycjusz Wyżga pytał Annę Grabowską-Siwiec, doktor nauk politycznych i emerytowaną major kontrwywiadu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Incydent miał miejsce w Szczecinie, w porcie. Rosyjski kuter zatrzymał się nad gazociągiem. Premier Donald Tusk o zdarzeniu dowiedział się podczas podróży do Danii. To nie pierwszy i nie drugi z incydentów, możemy spodziewać się kolejnych. Tym bardziej, że uzupełniają one wojnę informacyjną. Wywiad rosyjski straszy na przykład polską prowokacją, która miałaby być wymierzona w Rosję.
Jak czytać te informacje? Czy to chodzi wyłącznie o zrobienie wrażenia? Te pytania zadał gościni Patrycjusz Wyżga, prowadzący Popołudniówkę Radia 357. - Tak, chodzi o to, żeby incydentów było dużo, żeby było przytłaczające, ale także wszechogarniające. Tak się profesjonalnie zastrasza. A Rosjanie robią to dobrze i po raz kolejny to pokazali - powiedziała dr Anna Grabowska-Siwiec.
To państwo, a nie obywatele, kontroluje sytuację
W takim razie, co my powinniśmy robić, nie reagować? - dociekał prowadzący audycję. - Dokładnie tak. Ale żebyśmy mogli ignorować, potrzeba nam informacji wiarygodnych, ze strony naszego państwa. Potrzebujemy komunikatów ze strony władz, nie takich, że nic się nie stało, ale takich, które jasno dowodzą, że struktury państwowe kontrolują sytuację. Bo państwo i jego struktury są od tego, żeby tak kreować politykę, byśmy byli bezpieczni - kontynuowała ekspertka.
W takim razie o co chodzi Rosjanom? - Dokonują starań, ale bez efektów. Tych efektów nie mają i nie zapowiada się, żeby mieli - stwierdził Patrycjusz Wyżga. - O testowanie. Rosjanie testują cały system państwowego bezpieczeństwa. Swoimi prowokacjami badają rzeczy poważne i drobne. Chociażby to, jak szybko zareagujemy. Jak przepływają informacje. Czy jesteśmy szybcy, a może wolni w ich przekazywaniu. To jest nawet testowanie reakcji konkretnych pracowników, odpowiedzialnych za konkretne rzeczy związane z bezpieczeństwem - powiedziała - dr Anna Grabowska-Siwiec. - Plus oczywiście Rosjanie swoimi działaniami podważają wiarygodność polskich władz.
Plaga pseudospecjalistów
A może my sami, karmieni tymi prowokacjami, podważamy swoją wiarę w działanie państwa. I sami wylewamy fundament pod rosyjską skuteczność? Z tymi stwierdzeniami prowadzącego również zgodziła się ekspertka. - Tak, chociażby wierząc pseudospecjalistom. Jest ich wielu, dopisują do zdarzeń spiskowe teorie, podgrzewają atmosferę. A my czasami szukamy osób bliskich, którzy by nas wsparli. A przecież to są influencerzy pracujących na swoją własną popularność, a nie po to, by zapewnić nam spokój, czy bezpieczeństwo. Rosjanie zdają sobie z sprawę z ich istnienia - mówiła dr Anna Grabowska-Siwiec. - Weźmy też pod uwagę, że promowanie komunikatów, że wszystko jest dobrze i pod kontrolą, jest znacznie trudniejsze, niż tych, które przekonują nas, że nic nie działa.
Patrycjusz Wyżga zakończył rozmowę Popołudniówki 357 pytaniem: - Czyli jak, powinniśmy wziąć się do roboty, normalnie pracować i żyć, nie zwracając uwagę na to, co się dzieje? - Jak najbardziej. Zresztą, większość z nas nic nie może w sprawie tych prowokacji zrobić, to rola państwa. Ale także odradzam pełną naszą znieczulicę, powtarzanie, że nic się nie dzieje. To nie jest odpowiednie. Państwo w tej chwili powinno też nas edukować, żebyśmy widzieli, co się dzieje, ale nie siali paniki, nie komentowali głupot i nie wierzyli osobom niekompetentnym - zakończyła dr Anna Grabowska-Siwiec.