Idź do treści
Daleki zasięg
12.11.2025, 14’
Daleki zasięg

Irak wybiera parlament

12.11.2025, 14’

W "Dalekim zasięgu" przeniesiemy się do Iraku, który wybiera parlament. O sytuacji politycznej w tym kraju Kuba Benedyczak porozmawia z Krzysztofem Płomińskim.

W Iraku, kraju targanym sporami religijnymi, etnicznymi i politycznymi, odbyły się wybory. Startowało mnóstwo partii i tysiące kandydatów, z których każda i każdy miał nadzieję na znalezienie się w orbicie władzy. O znaczeniu tych wyborów Kuba Benedyczak rozmawiał z Krzysztofem Płomińskim, byłym ambasadorem RP w Iraku i Arabii Saudyjskiej, znawcą Bliskiego Wschodu i autorem książek oraz bloga.

Wybory w Iraku (AP Photo/Ali Rahim/EastNews)

Wszystko wskazuje na to, że premier Muhammad Szija as-Sudani (od trzech lat), wygrał. Polityk stoi na czele koalicji na czele koalicji na rzecz odbudowy i rozwoju. Jednak to specyficzna koalicja, złożona z wielu partii: kilkudziesięciu nawet. Jak zauważył prowadzący, zachodnia prasa zwraca uwagę na to, że premier jest odpowiedzialny za boom budowlany i stabilność. To mogło stać za jego sukcesem, o który nie było łatwo. W wyborach walczono bowiem o 329 miejsc, o które ubiegało się ponad 7 tys. kandydatów, ze… 114 ugrupowań. 

Od chaosu do chaosu

- Kiedy upadł reżim Saddama Husajna, zaczęły się zmiany. Potem na Irak spadły wielkie nieszczęścia, z wojną domową na czele, a potem konstytucja, oparta na zasadach równowagi etniczno-religijnej, podobna do libańskiej. I został zaprowadzony porządek - wyjaśniał Krzysztof Płomiński. - Owa konstytucja mówi, że szyici-Arabowie, sunnici-Arabowie i Kurdowie, że każda z tych grup etniczno-religijnych, ma mieć swój udział we władzy. To jest rozwiązanie demokratyczne. Ale demokracja przystaje marnie do Iraku - dodał.

Bezspornie to, co zostało osiągnięte, od 2021 roku, to względna stabilizacja. Przede wszystkim materialna. Rozpoczęto odbudowę na wielką skalę, odbudowano mosty, osiedla, drogi, galerie handlowe. Irakijczykom ta stabilizacja wydała się kluczowa.

- Gorszą informacją jest, że tej quasi-demokracji towarzyszy równoległy porządek. I on polega na tym, że każdy może się zarejestrować i ubiegać o miejsce w parlamencie. Każdy liczy na to, że warto zainwestować, by być u władzy. Zatem nastąpiło rozbicie na małe bloki polityczne, listy, podlisty, tego jest multum. Irackie podziały są wyraźne, są wielowątkowe, religijne, etniczne. Rozdrobnienie jest nawet większe, jeśli doliczymy do tego minikoalicje lokalne - stwierdził gość Dalekiego zasięgu.

Chwiejna stabilizacja

Wygląda na to, że będziemy mieli do czynienia z kontynuacją sytuacji, która była. Będzie wielkie zróżnicowanie, ale i jakaś nadzieja, że to wszystko nie runie. - Nie zmienia to faktu, że brakuje reform, nie są tworzone nowe miejsca pracy, jest rozdrobnienie i wielka korupcja. Każda z grup funkcjonuje zgodnie z własnymi interesami. A władza skupia się w ministerstwach, które nadużywają korupcji - powiedział Krzysztof Płomiński.

Na ten chaos nakłada się sytuacja, w której Stany Zjednoczone oczekują zrobienia porządku z proirańskimi szyickimi milicjami. - Irak znajduje się w kleszczach między Iranem i Stanami Zjednoczonymi. Te kleszcze osłabły, ale jednak istnieją. Milicje mają wszystkie ugrupowania. Część jest zintegrowana z ministerstwami obrony i spraw wewnętrznych. Stany Zjednoczone dążą do przywrócenia silnego rządu, choć to one poniekąd wprowadziły chaos w Iraku. Stabilizacja może się zatem okazać złudna - zakończył Krzysztof Płomiński.