Idź do treści
Wejdź do środka Zaloguj się
Słuchasz? Wesprzyj!
Wspierasz w Patronite Przenieś
27.04.2026

Polska transformacja energetyczna przebiega dziś w sposób asymetryczny. Z jednej strony moce w odnawialnych źródłach energii rosną jak na drożdżach (odpowiadają już za ponad połowę mocy zainstalowanej i znaczną część bieżącej produkcji). Z drugiej strony zielony entuzjazm zderza się z rzeczywistością w postaci mało elastycznego systemu. W efekcie wielkie ilości czystej energii ze słońca i wiatru przepadają. W tym samym czasie sektor, który mógłby stanowić idealne rozwiązanie tych rynkowych problemów – ciepłownictwo systemowe dostarczające energię do około 15 mln Polaków – znajduje się wciąż na początkowym etapie swojej misji dekarbonizacji.

Prezes zarządu i dyrektor generalny Grupy Veolia w Polsce Luiz Hanania

Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, w samym centrum debaty o przyszłości polskiego rynku energetycznego, na tapet wzięto koncepcję całkowitego przemodelowania relacji między prądem a ciepłem. Realia generacji energii ze źródeł odnawialnych są takie, że duży wpływ na ich działanie ma pogoda. Tymczasem infrastruktura grzewcza może (a zdaniem niektórych – powinna) stać się wielkim „akumulatorem” oraz ratunkowym stabilizatorem dla przeciążonych sieci elektroenergetycznych. Luiz Hanania, prezes zarządu i dyrektor generalny Grupy Veolia w Polsce, która wdraża obecnie jeden z największych programów transformacji ciepłownictwa w Europie Środkowej pod nazwą GreenUp, podkreśla, że łączenie tych dwóch światów w spójny rynkowy mechanizm jest konieczne.

– Mamy dużo elementów wspólnych z elektroenergetyką i uważamy, że powinniśmy patrzeć na te dwa światy łącznie. Jeden obszar może współpracować z drugim. Tę transformację źródeł ciepła powinniśmy przeprowadzić z głową: pragmatycznie i z najlepszym wykorzystaniem energii pierwotnych. Przez efektywność energetyczną możemy ograniczyć zasoby, które są potrzebne, żeby gwarantować bezpieczeństwo i satysfakcję klientów, a jednocześnie inwestować tyle, ile będzie potrzebne. Dzięki temu ograniczymy też koszt tych inwestycji, odczuwalny w taryfach dla klienta końcowego – zauważa prezes Hanania.

Koncepcja Veolii, zwana „Power-to-Heat”, polega na inteligentnym wykorzystaniu wielkich nadwyżek prądu z odnawialnych źródeł – sięgających setek gigawatogodzin rocznie – do produkcji i magazynowania ciepła. To nie tylko skuteczne koło ratunkowe dla marnowanej zielonej energii, ale również kolejny krok w transformacji branży. Niezbędny kapitał i technologie są już dostępne dla rynku, ale barierą pozostają przestarzałe regulacje. Przepisy nie nadążają za gospodarczą rzeczywistością. Przykład: brak jasnego klasyfikowania ciepła z wielkoskalowych pomp ciepła czy kotłów elektrodowych jako w pełni zielonej energii.

– Wyobrażam sobie taką sytuację, że kiedy mamy ceny ujemne na rynku, cudownie byłoby mieć kocioł elektrodowy, żeby korzystać z tej ceny i pomagać ustabilizować sieć elektroenergetyczną, a jednocześnie magazynować ciepło i nie produkować energii z innych źródeł. Takie rzeczy nie są uregulowane. To nie jest normalne, że musimy czekać nawet dwa lata z projektem, który jest gotowy, bo wstrzymuje nas brak decyzji administracyjnych – ubolewa Luiz Hanania.

Brak zdecydowanych działań na polu modernizacji polskiego rynku to jednak nie tylko stracone szanse infrastrukturalne, ale i ryzyko finansowe. Utrzymywanie węglowego status quo może wywołać lawinę kosztów związaną m.in. z opłatami w unijnym systemie ETS. A w ostatecznym rozrachunku potężnie obciąży to budżety konsumentów. Skala wielkiego wysiłku inwestycyjnego spoczywa w znacznej mierze na barkach samorządów, które są naturalnym kręgosłupem transformacji na poziomie aglomeracji miejskich. Ponieważ często nie dysponują one wymaganym i wystarczającym kapitałem ani wąskimi specjalistycznymi kompetencjami inżynieryjnymi, kluczowe staje się ścisłe partnerstwo z doświadczonym biznesem.

– Problem jest dobrze rozpoznany. Powołam się tu na nasze doświadczenia np. w Poznaniu, który jest bardzo ukierunkowany na poprawę jakości powietrza i zazielenienie miasta. Kiedy jest fokus, to nasze projekty są dużo łatwiejsze do wdrażania. W innych wielkich miastach nie jest tak łatwo, bo trzeba przedstawić strategię, i tłumaczyć dlaczego to jest ważne i dlaczego nie mamy innego wyjścia. Kiedy miasto jest przekonane o tym, że trzeba się dekarbonizować, można od razu przejść do realizacji konkretnych pomysłów – dodaje Luiz Hanania.