Do gotowania bigosu zainspirowały mnie tym razem… kotlety schabowe. Jakiś czas temu Kuba zapytał jakie danie by mi sprawiło przyjemność. Od razu powiedziałem – kotlety schabowe. Wspomnienie z dzieciństwa, a ostatnio jadam je bardzo rzadko. Małgosia je wysmażyła, Kuba przyniósł do radia. Cztery kotlety grubaski. Jednego zjadłem, 3 zamroziłem z myślą o bigosie. W sobotę odmroziłem, namoczyłem grzyby suszone (słoik litrowy podgrzybków). Ćwiartka sporej kapusty białej, pół kilograma kiszonej. Duża cebula cukrowa, puszka białej fasoli, puszka ciecierzycy. Gotowanie podczas „gry podwójnej” Smoka. Cebula ciach, ciach, ciach… Łyżka masła klarowanego, trochę oleju „3 ziarna”. Na zeszkloną cebulę pokrojone schabowe. Dalej kapusta, potem kiszona i grzyby. Słoik litrowy przecieru pomidorowego (domowy „prosto z krzaka…”), pewnie może być passata (najchętniej włoska, bo słodka). Kilka liści laurowych, kilka kulek ziela angielskiego, sól i pieprz do smaku. Fasolę i cieciorkę trzeba przepłukać (nie będzie niepożądanych efektów ubocznych). Ja dodaję też szczyptę mielonego kminku… Tym razem jeszcze jedno jabłko i dwa ząbki czosnku. Gotowanie zaczyna się od 9 na liczniku kuchenki, ale potem już tylko 5, żeby bezpiecznie pyrkało… Często mieszać, żeby nie przywierało. Na koniec „gry podwójnej” danie gotowe. Smacznego!
Marek Niedźwiecki
