Poniedziałkowa poranna audycja to jedna z trudniejszych audycji do wydawania, bo tworzy się cały weekend, a czasem i kilka dni. Tak i było z poniedziałkiem 16 marca. Bo już w czwartek ustaliliśmy, że zamiast niezastąpionej „Pani przed 8:00” trzeba by o Oscarach, które to nad ranem naszego czasu się zakończą. W piątek kolejna zdzwonka z Marcinem i Izą dla potwierdzenia ustaleń z czwartku, a weekend to już śledzenie wydarzeń. Czy aby nic się nie wybuchło, o czym Adrian Bąk będzie opowiadał w poniedziałek, a może znów jakieś wydarzenia na Bliskim Wschodzie? Do tego aktualizacja wiedzy o Oscarach i tak do niedzielnego wieczora. Czyli weekendowe życie przeplatane pracą. Bo praca wydawcy poranka trwa od rana do wieczora w zasadzie codziennie. Cały czas trzeba trzymać rękę na pulsie, czuwać i ewentualnie aktualizować program. No i finał – niedziela wieczór. Kiedy Wy chillujecie przed nowym tygodniem pracy, ja – już go zaczynam. Trzeba sprawdzić dźwięki – wysłuchać wszystkich nagranych materiałów, przegadać i potwierdzić wejścia Ani Tatarskiej i Adriana Bąka, złożyć „Plan Poniedziałku”.
No i na koniec tradycyjny ostatni telefon do prowadzącego – Marcina Łukawskiego, żeby opowiedzieć i potwierdzić, co mamy w programie. Swoją drogą hakerzy i szpiedzy nieźle by się zdziwili widząc moją listę połączeń, bo zazwyczaj – od niedzieli do środy ostatni telefon to kontakt „Marcin Łukawski”.
A poniedziałek Rano – ruszam do redakcji.
Paulina Kozion
