Podróży, jak co roku, było na przełomie roku 2025 i 2026 dużo, znacznie więcej niż na co dzień. Część z nich Polacy odbyli w trudnych warunkach pogodowych, ale przecież powinniśmy być także do takich warunków przyzwyczajeni. A na pewno powinny być przygotowane koleje i zarządzający nimi. O tym, czy polskie koleje zdały egzamin w świąteczno-noworocznym maratonie, w Popołudniówce Radia 357 Michał Olszański rozmawiał z Michałem Szymajdą, ekspertem i blogerem z Love Peace Trains.

A zatem jak to było z tym egzaminem? Czy polskie koleje go zdały? Od tych pytań zaczął prowadzący. - Każdy z nas wie, że egzamin można zdać, ale kluczowe w nim jest, na jaką ocenę. Przyznam, że system działał. Nie bez zarzutu, o czym potem, ale działał. Tymczasem w takiej Holandii, która zmaga się ze śnieżycami, system dziś nie działa. Także w południowych Niemczech pociągi nie kursują. A w Polsce problemy były, były opóźnione pociągi pod Trójmiastem, na Warmii i Mazurach i na Śląsku. Ale kursowały, choć sporo było spóźnionych - odpowiedział Michał Szymajda.
Były jednak wypadki poważniejsze, chociażby na trasie Działdowo-Olsztyn, gdzie zwalona trakcja była naprawiana aż przez 5 dni. - Faktycznie, też byłem tym faktem zaskoczony. To dlatego, że sieć była podziurawiona jak sito. Ale okazało się, że wszystko było też bezpieczne dla kojarzy, bo mieli trasę alternatywną. Pomagały też wojskowe helikoptery - uznał ekspert.
Co wstrzymuje kolej?
W takich warunkach, jak teraz, co jest trudniejsze na kolei i dla kolejarzy? Intensywne opady śniegu, czy raczej wielki mróz? - Ani jedno, ani drugie. Trudny jest moment przejściowy pogodowo, czyli zamarzanie sieci trakcyjnej, spadek temperatury, a nie to, że utrzymuje się poniżej zera. Wtedy trudno jest pociągom elektrycznym przejechać. A czasami to wręcz niemożliwe - wyjaśnił Michał Szymajda.
Czy opóźnienia w takich warunkach, jakie mieliśmy i mamy, są typowe? - Powiedziałbym, że do godziny są dość typowe, ale dłuższe już nie. Jednak generalnie uważam, że kolejarze dali radę, wystawiłbym im ocenę na trójkę z plusem - powiedział Michał Szymajda.
Niewielu miejsc zabrakło
Czy w gorącym świąteczno-noworocznym okresie były podstawiane dodatkowe składy? Nie było zabrakło miejsc w pociągach? - Było sporo takich pociągów, które już nie przyjmowały pasażerów. Ale też proszę pamiętać, że mamy ogromny boom na kolej, od pewnego czasu. Przybyło masę pasażerów. W analizowanym okresie PKP Intercity ruszyły z bocznic wszystko, co miały. Przewoźnik planuje zakupy, żeby poprawić sytuację zmierzyć się z popytem. I to się uda, tylko potrzeba trochę czasu - powiedział Michał Szymajda.
Co w takim razie z konkurencją? Na polski rynek przygotowują się Czesi. - Oni już u nas są. Składy z Przemyśla do Pragi już działają, teraz mają dodać kilka połączeń, ale to na razie nie wyszło. Czeski przewoźnik został jednak zneutralizowany przez PKP Intercity. Inni konkurencji, czyli pociągi Regio, stały się za to „Ryanairem na torach”. Są tańsi, zatem też zdecydowanie bardziej konkurencyjni - zakończył Michał Szymajda.