W Polsce doszło do aktów dywersji. Premier Donald Tusk poinformował, że osoby odpowiedzialne za te działania, zostały zidentyfikowane przez służby specjalne, to Ukraińcy działający na zlecenie Rosjan. O nowych faktach związanych z działaniami dywersyjnymi na wschodzie Polski w Popołudniówce dyskutowaliśmy z Pawłem Makowem, ekspertem z CyberDefence24.

Jak poinformował premier Donald Tusk, ataków na infrastrukturę kolejową dokonali obywatele Ukrainy, na służbie rosyjskiego wywiadu. W związku z atakami wprowadzono trzeci stopień alarmowy: Charlie. - Polega on na tym, że zostały wprowadzone całodobowe dyżury w konkretnych instytucjach. Pojawił się monitoring, w tym na kolei, żeby nie dopuścić do powtórki zdarzeń, które miały miejsce - powiedział Paweł Makowiec z CyberDefence24.
Czy jednak ponowienie ataków nie byłoby szaleństwem? Dwaj mężczyźni na służbie rosyjskiego wywiadu dokonali sabotażu, ale powielenie scenariusza jest chyba mało prawdopodobne. - Tak, to prawda. Dlatego rządowi i służbom chodzi teraz o uspokojenie nastrojów. Chodzi o to, żeby pokazać społeczeństwu, że służby działają - wyjaśnił Paweł Makowiec.
- Ale to nie jest też tak, że sprawa się uspokoi medialnie i będziemy mogli obniżyć poziom alertu. Rosjanie tylko na to czekają. Teraz ludzie są wyczuleni i niech tak pozostanie. Bo choć powtórka jest mało prawdopodobna, to jest co najmniej jeden sygnał - podkreślam, nieoficjalny - że znaleziono na innych torach podobny ładunek.
Nie możemy tracić czujności
Ekspert dodał, że kiedy emocje opadną, a media wrócą do swojego normalnego trybu, to Rosjanie będą o tym wiedzieli. Dlatego stała czujność służb musi zostać zachowana. Rosjanie tylko czekają na zlekceważenie tematu.
Jak możemy nazwać działania rosyjskie? - Bez wątpienia działania rosyjskie mają na celu nastraszenie nas, Polaków. Data, kiedy doszło do sabotażu, nie została wybrana przypadkowo: 15 listopada. W 2022 roku tego dnia spadła rakieta w Przewodowie, zginęły 2 osoby. Dlatego Rosjanie obrali sobie ten wieczór, tę rocznicę. Oni bardzo lubią symbolikę. To jest sposób ich działania - powiedział Paweł Makowiec z CyberDefence24.
Sabotaż mający poróżnić
Dodajmy, że wciąż nie znamy wszystkich szczegółów dywersji. Odcinek szyny, który został zniszczony, mierzył około metra. A ładunek został zdetonowany pod przejeżdżającym pociągiem towarowy, który się nie wykoleił.
- To była pierwsza historia tego typu w moim życiu. Mieliśmy uszkodzoną podłogę jednego z wagonów towarowych. Jednak pociąg przejechał i pojechał dalej. A pociąg osobowy się zatrzymał nad ubytkiem na torach, nie wykoleił się, ale zatrzymał się centralnie nad wyrwą. Jednak doniesienia krążą o kilku pociągach osobowych, a jeszcze nie wiemy, ilu towarowych, które przez to miejsce przejechały - stwierdził Paweł Makowiec.
Premier potwierdził, że zamachowcami byli Ukraińcy. - Tak, ale to jest granie naszych wrogów na podział. Tak działają Rosjanie. Starannie wybrali osoby do przeprowadzenia akcji, bo one potęgują narracje antyukraińskie. Już w niedzielę, kiedy wszystko wyszło na jaw, liczba postów obwiniających Ukraińców o sabotaż, wynosiła 30-40 proc. - zakończył Paweł Makowiec z CyberDefence24.