Idź do treści
Twój utwór wszech czasów? Wybierz
Twój utwór wszech czasów? Wybierz
Wejdź do świata 357! Zaczynam
Kiedy, jak nie teraz? Racja. Wspieram
Kiedy, jak nie teraz? Przenoszę wsparcie
Napisz nam kilka dobrych słów 🎂 Piszę Urodzinówkę!
Dla wszystkich
Rozmowy Popołudniówki
18.11.2025, 13’
Rozmowy Popołudniówki

Rozmowy Popołudniówki

18.11.2025, 13’

Jakie będą ustalenia Rządowego Komitetu ds. Bezpieczeństwa po bezprecedensowych incydentach na kolei? O sprawie porozmawiamy z Pawłem Makowcem z CyberDefence24

W Polsce doszło do aktów dywersji. Premier Donald Tusk poinformował, że osoby odpowiedzialne za te działania, zostały zidentyfikowane przez służby specjalne, to Ukraińcy działający na zlecenie Rosjan. O nowych faktach związanych z działaniami dywersyjnymi na wschodzie Polski w Popołudniówce dyskutowaliśmy z Pawłem Makowem, ekspertem z CyberDefence24.

Fot. Wojciech Olkusnik/East News Okolice stacji kolejowej PKP Mika, gdzie w nocy z 15 na 16 listopada doszlo do uszkodzenia torow w wyniku aktu dywersji.

Jak poinformował premier Donald Tusk, ataków na infrastrukturę kolejową dokonali obywatele Ukrainy, na służbie rosyjskiego wywiadu. W związku z atakami wprowadzono trzeci stopień alarmowy: Charlie. - Polega on na tym, że zostały wprowadzone całodobowe dyżury w konkretnych instytucjach. Pojawił się monitoring, w tym na kolei, żeby nie dopuścić do powtórki zdarzeń, które miały miejsce - powiedział Paweł Makowiec z CyberDefence24.

Czy jednak ponowienie ataków nie byłoby szaleństwem? Dwaj mężczyźni na służbie rosyjskiego wywiadu dokonali sabotażu, ale powielenie scenariusza jest chyba mało prawdopodobne. - Tak, to prawda. Dlatego rządowi i służbom chodzi teraz o uspokojenie nastrojów. Chodzi o to, żeby pokazać społeczeństwu, że służby działają - wyjaśnił Paweł Makowiec.

-  Ale to nie jest też tak, że sprawa się uspokoi medialnie i będziemy mogli obniżyć poziom alertu. Rosjanie tylko na to czekają. Teraz ludzie są wyczuleni i niech tak pozostanie. Bo choć powtórka jest mało prawdopodobna, to jest co najmniej jeden sygnał - podkreślam, nieoficjalny - że znaleziono na innych torach podobny ładunek.

Nie możemy tracić czujności

Ekspert dodał, że kiedy emocje opadną, a media wrócą do swojego normalnego trybu, to Rosjanie będą o tym wiedzieli. Dlatego stała czujność służb musi zostać zachowana. Rosjanie tylko czekają na zlekceważenie tematu.

Jak możemy nazwać działania rosyjskie? - Bez wątpienia działania rosyjskie mają na celu nastraszenie nas, Polaków. Data, kiedy doszło do sabotażu, nie została wybrana przypadkowo: 15 listopada. W 2022 roku tego dnia spadła rakieta w Przewodowie, zginęły 2 osoby. Dlatego Rosjanie obrali sobie ten wieczór, tę rocznicę. Oni bardzo lubią symbolikę. To jest sposób ich działania - powiedział Paweł Makowiec z CyberDefence24.

Sabotaż mający poróżnić

Dodajmy, że wciąż nie znamy wszystkich szczegółów dywersji. Odcinek szyny, który został zniszczony, mierzył około metra. A ładunek został zdetonowany pod przejeżdżającym pociągiem towarowy, który się nie wykoleił.

- To była pierwsza historia tego typu w moim życiu. Mieliśmy uszkodzoną podłogę jednego z wagonów towarowych. Jednak pociąg przejechał i pojechał dalej. A pociąg osobowy się zatrzymał nad ubytkiem na torach, nie wykoleił się, ale zatrzymał się centralnie nad wyrwą. Jednak doniesienia krążą o kilku pociągach osobowych, a jeszcze nie wiemy, ilu towarowych, które przez to miejsce przejechały - stwierdził Paweł Makowiec.

Premier potwierdził, że zamachowcami byli Ukraińcy. - Tak, ale to jest granie naszych wrogów na podział. Tak działają Rosjanie. Starannie wybrali osoby do przeprowadzenia akcji, bo one potęgują narracje antyukraińskie. Już w niedzielę, kiedy wszystko wyszło na jaw, liczba postów obwiniających Ukraińców o sabotaż, wynosiła 30-40 proc. - zakończył Paweł Makowiec z CyberDefence24.