Idź do treści
Twój polski utwór wszech czasów? Wybierz
Wejdź do środka Zaloguj się
Słuchasz? Wesprzyj!
Wspierasz w Patronite Przenieś
Dla wszystkich
Rozmowy Popołudniówki
21.10.2025, 12’
Rozmowy Popołudniówki

Dzieci z dala od Sejmu. Jaki wpływ miało na to „sejmowe jumanji”?

21.10.2025, 12’

Wprowadzono zakaz pracy tzw. nieletnich dziennikarzy w polskim Sejmie. Czy to dobrze, bo nikomu to nie służyło, czy źle, bo ograniczyło wolność ekspresji? O warunkach pracy mediów przy ul. Wiejskiej, zakazach wstępu do sejmowego baru, hotelu i innych miejsc, rozmawialiśmy w Popołudniówce Radia 357 z Dominiką Długosz z „Newsweeka” i podcastu „Stan Wyjątkowy”

Wprowadzono zakaz pracy tzw. nieletnich dziennikarzy w polskim Sejmie. Czy to dobrze, bo nikomu to nie służyło, czy źle, bo ograniczyło wolność ekspresji? O warunkach pracy mediów przy ul. Wiejskiej, zakazach wstępu do sejmowego baru, hotelu i innych miejsc, rozmawialiśmy w Popołudniówce Radia 357 z Dominiką Długosz z „Newsweeka” i podcastu „Stan Wyjątkowy”

Fot. Anita Walczewska/East News, Sejm RP

Sara Małecka-Trzaskoś miała 10 lat, kiedy pojawiała się w Sejmie po raz pierwszy, jako tzw. nieletnia dziennikarka, czyli tak naprawdę twórczyni sieciowa. Miała szansę poprosić o wypowiedź samego Jarosława Kaczyńskiego, szefa Prawa i Sprawiedliwości. I uzyskała od niego odpowiedź. Więcej w Sejmie już się nie pojawi, ponieważ marszałek Sejmu Szymon Hołownia na trwale zmienił przepisy. Od teraz uniemożliwiają one wstęp nieletnim do niższej izby parlamentu.

O pracy dziennikarskiej w polskim Sejmie mówiła w Rozmowie Popołudniówki Radia 357 Dominika Długosz z „Newsweeka”, prowadząca podcast „Stan Wyjątkowy”. - Jeśli porównamy warunki w polskim Sejmie z warunkami z pracą np. w Parlamencie Europejskim, to nasza niższa izba parlamentu jest najlepsza z najlepszych. Mamy wszelkie wymagane miejsca do pracy - zaznaczyła dziennikarka. 

Polscy dziennikarze nie narzekają 

Wspomniała jednak, że jeśli chodzi o dostępy, to te ewoluowały. W latach 90 XX wieku dziennikarze mieli pełen dostęp do polityków, mogli wchodzić do kuluarów, do restauracji i do hotelu sejmowego. Jednak kolejni marszałkowie (począwszy od Ludwika Dorna, a nawet wcześniej: Józefa Oleksego) zaczęli odcinać dziennikarzom dostęp do kluczowych miejsc. - Dziś wciąż mamy dużo swobody, mamy dużo miejsc, w których możemy złapać polityków. Ale w bardzo wielu miejscach ten dostęp stał się trudniejszy - powiedziała Dominika Długosz.

Jak się okazuje, ściganie posłów po korytarzach jest na porządku dziennym. Politycy czasami mogą uciec przed mediami za drzwi pokojów, do których media wstępu nie mają. Dziennikarze mówią o takich pościgach „sejmowe jumanji sejmowe”.  Wielokrotnie przybierało ono karykaturalne formy. Aleksander Kwaśniewski uciekał przed dziennikarzami po drabinie, żeby znaleźć się poza zasięgiem kamer. Z kolei Radosław Sikorski wyczekał po posiedzeniu Sejmu, aż straż marszałkowska zamknie salę plenarną, wówczas uciekł. Marian Krzaklewski uciekał tajnymi schodkami pod mównicą sejmową.

Niższy próg obecności?

Jak będzie teraz? Kiedy najmłodsi „dziennikarze” nie będą mieli wstępu do Sejmu? - Jako profesjonaliści wielokrotnie zwracaliśmy uwagę, że bieganie po Sejmie to nie jest dobry pomysł dla 10-letnich dzieci. My, dorośli wiemy, jak się w tym „jumanji" poruszać. Dzieci nie. Nikt nie zwracał na nie uwagi, na czele z dźwiękowcami i operatorami, nie było to bezpiecznie - stwierdziła Dominika Długosz. Zastrzegła jednocześnie, że nie deprecjonuje pasji młodych. - Jeśli politycy zechcą przychodzić do Sary Małecka-Trzaskoś, nie mam z tym problemu. Ale w codziennej pracy sejmowej, to nie było korzystne dla nikogo, ani dla niej, ani dla nas - dodała.

Dziennikarska „Newsweeka” wzięła jednak w obronę nieco starszych twórców internetowych. - To są często osoby pełne pasji, z których wyrastają później profesjonaliści. Może rozwiązaniem byłoby zezwolenie na pobyt w Sejmie osób powyżej 15 roku życia? Część twórców internetowych jest bardzo wartościowa, zadaje wartościowe pytania i publikuje wartościowe treści. Część z nich wychodzi poza rutynę, która jest naszym udziałem - zakończyła Dominika Długosz.