Jedzenie w Polsce jest marnowane na potęgę. W Światowym Dniu Żywności o tym, dlaczego tak się dzieje, rozmawialiśmy w Popołudniówce Radia 357 z Norbertem Konarzewskim, dyrektorem Biura Federacji Polskich Banków Żywności.

Rocznie jako cywilizacja marnujemy miliard ton żywności. W Polsce także. Jak do tego dochodzi? Co powinniśmy robić? Sytuacja nie jest zero-jedynkowa. Ostatni raport wskazuje, że tylko w Polsce 63 proc. obywateli przyznaje się do marnowania żywności. Głównie pieczywa, owoców i warzyw, głównie ze względu na upływ terminu ważności.
Grzeszymy wobec jedzenia
- Popełniamy kilka głównych grzechów wobec jedzenia. Po pierwsze, kiedy wybieramy się na zakupy, nie planujemy tych zakupów, a na dodatek nie przeglądamy szafek i lodówek. Tymczasem już wtedy powinniśmy dokonać zmian. Po drugie, nie umiemy zarządzać lodówkami. Źle umieszczamy produkty i nie wiemy, jaki jest ich termin ważności - powiedział Norbert Konarzewski, dyrektor Biura Federacji Polskich Banków Żywności.
Niewiele też wiemy o produktach. Pieczywo jest jednym z najlepszych przykładów, bo nie zdajemy sobie sprawy, jak i kiedy minie jego termin przydatności do spożycia. - Pomóc mogłoby polepszenie kultury zamrażania. Gdyby tylko część pieczywa była zamrażana, to marnowałoby się go dużo mniej - stwierdził ekspert.
I system, i edukacja
Czego powinniśmy szukać? Rozwiązań systemowych, czy edukacyjnych? - Jednych i drugich. W Polsce marnujemy ok. 5 mln ton żywności rocznie. Gdyby zapakować tę żywność do TIR-ów, to stworzylibyśmy korek z Warszawy do Rijadu, tak ogromna to wartość. Zmierzam do tego, że 60 proc. Marnowanej żywności to gospodarstwa domowe. Przemysł, handel i przetwórstwo marnują dużo mniej - powiedział Norbert Konarzewski.
Z raportu wynika także, że żywność marnują częściej kobiety, niż mężczyźni (ale też one znacznie częściej zajmują się dbaniem o gospodarstwo domowe), częściej młodzi, niż seniorzy i częściej mieszkańcy wielkich miast niż mniejszych ośrodków i wsi. - Ekonomia jest bolesnym nauczycielem. Z naszego raportu wynika, że przeciętne gospodarstwo domowe mogłoby zaoszczędzić rocznie od 4 do 5 tys. Zł, gdyby jedzenie nie było marnowane - zakończył Norbert Konarzewski.