Polska ma być wyłączona z obowiązku przyjmowania migrantów. „Konsekwencja premiera przynosi efekty” - powiedział „Gazecie Wyborczej” rzecznik rządu Adama Szłapka. Ale Prawo i Sprawiedliwość uważa, że to sukces ich ugrupowania. W rozmowie Popołudniówki o sprawie rozmawialiśmy z prof. Robertem Grzeszczakiem z Katedry Prawa Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego.

Sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Parafrazując to przysłowie, rozmawialiśmy o Pakcie Migracyjnym. Czy jesteśmy z niego zwolnieni, czy tylko czasowo? A może ojców sukcesu jest naprawdę wielu, a rację mają politycy obu stron?
- Jedna i druga strona polskiej sceny politycznej przeszła na bardzo populistyczne pozycje. Tymczasem sprawa Paktu Migracyjnego jest niezwykle skomplikowana - powiedział w Rozmowie Radia 357 prof. Robert Grzeszczak z Katedry Prawa Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego. - Pakt Migracyjny to tak naprawdę pakiet ok. 10 rozporządzeń i dyrektyw. Były zaplanowane na początku tej dekady i szeroko omawiane na forum Rady, jak i Parlamentu Europejskiego. Podlegają one negocjacjom, które trwają bardzo długi czas.
Bardzo skomplikowany proces - dodał.
Pakt Migracyjny to próba zapanowania nad sytuacją, czyli masową migracją. Kryzys trwa od dekady, a rozwiązania są wypracowywane wolno. - Dyskusja o migracji przetoczyła się już, a teraz proces jest w miejscu negocjacyjnym w strukturach europejskich. Sam system zakłada, które państwa znajdują się pod presją migracyjną. Są akty prawne, które dotyczą zarządzania migracją, procedurami przyjmowania migrantów i wieloma innymi szczegółami. Ale sednem sporu, wbrew temu, co mówią politycy, jest to, czy relokacja będzie obowiązkowa - stwierdził prof. Robert Grzeszczak.
Przyjęci Ukraińcy to nasi migranci
Od 2026 roku musimy zacząć realizować zapisy Paktu Migracyjnego. Akt ów wprowadza mechanizm solidarnościowy: albo przyjmujemy migrantów, albo płacimy. - I właśnie niebawem będzie jasne, czy otrzymamy status państwa szczególnego. Bo najbliższy rok to może być czas oceny, jakie mamy koszty migracji, ilu obywateli Ukrainy przyjęliśmy. Jeśli ich zaliczymy jako migrantów, to dostaniemy ten status - wyjaśnił prof. Robert Grzeszczak z Katedry Prawa Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego.
Europa wie, że Polska ponosi koszty i niebezpieczeństwa, ponieważ przyjęliśmy wielu Ukraińców. To pomaga nam uzyskać status państwa szczególnego. - Tymczasem polscy politycy przyjęli ton populistyczny. Prześlizgują się tylko po bardzo skomplikowanym temacie, a w wypowiedziach przypisują sobie zasługi, że nie będziemy musieli relokować migrantów z innych krajów, głównie basenu Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu - zakończył prof. Robert Grzeszczak z Katedry Prawa Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego.