Idź do treści
Dla wszystkich
Rozmowy Popołudniówki
22.09.2025, 11’
Rozmowy Popołudniówki

Rosyjskie myśliwce na celowniku NATO? Pytania po incydencie

22.09.2025, 11’

Czy NATO powinno zestrzeliwać rosyjskie myśliwce naruszające naszą przestrzeń powietrzną? Odpowiedzi na to pytanie poszukamy w rozmowie z byłym szefem BBN, gen. Stanisławem Koziejem.

W przestrzeń powietrzną Estonii, będącej częścią NATO, wleciały samoloty wojskowe Rosji. Sojusz reaguje, ale czy wystarczająco silnie. Na pytania Krzysztofa Tubilewicza w Popołudniówce Radia 357 odpowiadał generał Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Samolot mysliwski Mig-29. Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Przemek Swiderski/REPORTER/EastNews

Rosja naruszyła przestrzeń powietrzną Estonii, a więc NATO. Trwa posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ, wkrótce ma się spotkać Rada Północnoatlantycka. Sławomir Cenckiewicz, obecny szef BBN, powiedział na dniach, że rosyjskie obiekty wlatujące w przestrzeń NATO trzeba zestrzeliwać. Dodał jednocześnie, że nie jesteśmy na to przygotowani.

Powinniśmy reagować ostro

Na ile ostro, a na ile delikatnie powinniśmy reagować? To było pierwsze pytanie Krzysztofa Tubilewicza, prowadzącego Popołudniówkę Radia 357 do generała Stanisław Kozieja, byłego szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. - Powinniśmy reagować zdecydowanie. Jestem w grupie osób, które twierdzą, że nie powinniśmy pozwalać na to, co się u nas dzieje. Przy czym jasno mówię, że „my” to całe NATO, a nie oddzielnie Polska, czy Estonia. Jestem zwolennikiem zestrzeliwania zarówno dronów, jak i samolotów rosyjskich - powiedział generał Stanisław Koziej.

Wojskowy dodał, że zestrzeliwanie powinno mieć miejsce po uprzednim wydaniu komunikatu w imieniu NATO, że kolejne tego typu zdarzenia spotkają się ze zbrojną reakcją Sojuszu. - Rosja musi wiedzieć, że takie będą skutki kolejnych naruszeń przestrzeni powietrznej. Rosja musi wprowadzić u siebie bezpieczniki, by tych zdarzeń nie było, jeśli twierdzi, że są przypadkowe przekroczenia - mówił generał Stanisław Koziej.

Ale czy to były naprawdę przypadkowe przekroczenia przestrzeni powietrznej, jak twierdzi Rosja? - Te tłumaczenia nie są wiarygodne. Dzisiejsze lotnictwo to nie jest taka rzecz, ze się lata bez wiedzy o tym, gdzie się lata. Naruszanie przestrzeni NATO jest świadome - powiedział wojskowy. - Te drony u nas i naruszenia w Estonii składają się w jedną całość. NATO nie ma wyjścia, musi reagować. Rada Bezpieczeństwa ONZ nie może podjąć stosownej decyzji, poza potępieniem. W Europie musimy oczekiwać od NATO, żeby reakcja była zdecydowana, a zapewnienie bezpieczeństwa skuteczne.

Obronę trzeba uszczelnić 

Krzysztof Tubilewicz przypomniał, że jest precedens w związku z naruszeniem przestrzeni powietrznej NATO. W Turcji strącono myśliwiec i bombowiec z Rosji. - No i to pomogło. Teraz Władimir Putin musi mieć dylemat: czy mu się to opłaca, czy ryzyko jest właściwe. Nie my, nie NATO, ale on musi o tym myśleć. Ta druga zimna wojna, która trwa i jest coraz bardziej intensywna, to musi być jego ryzyko.

Na koniec generał Stanisław Koziej wyjaśnił, że w porównaniu z Ukrainą nie jesteśmy przygotowani do obrony przeciwlotniczej. - Umiemy wykrywać i wykrywamy. Ale na razie nie możemy bronić się skutecznie. Nasz obrona powietrzna, NATO, funkcjonuje w warunkach pokojowych, nie wojennych. Przez to jest na razie słabsza. Z dnia na dzień nie możemy tego tak polepszyć, ale uszczelnienie nieba nad NATO to jest kwestia kilku tygodni. Potrzebna jest tylko decyzja polityczna, a potem jej wdrożenie wojskowe - zakończył generał Stanisław Kozieja