W związku z coraz trudniejszą sytuacją w Strefie Gazy Komisja Europejska planuje zaproponować unijnym krajom nałożenie sankcji na Izrael. O aktualnej sytuacji na Bliskim Wschodzie i potencjalnym efekcie unijnych działań Krzysztof Zimoch rozmawiał z politolożką dr Małgorzatą Bonikowską.

Sytuacja w Strefie Gazy jest dramatyczna. W minionych dniach Izraelska armia wprowadziła do niej czołgi, a zginęło w niej już od początku konfliktu ponad 64 tys. Palestyńczyków (o ponad 100 tys. więcej zostało rannych).
Kraje Unii Europejskiej jak na razie nie mówiły w tej sprawie jednym głosem, ale być może teraz to zrobią. Komisja Europejska chce zaproponować państwom członkowskim UE nałożenie sankcji na Izrael. - ONZ ocenia, że Izrael dokonuje ludobójstwa, a co robi lub zrobi Unia Europejska? - spytał prowadzący Krzysztof Zimoch.
- UE nie mówi jednym głosem, nie ma się co oszukiwać - powiedziała w Popołudniówce Radia 357 dr Małgorzata Bonikowska. - Może nie ma kłótni, ale nie ma też wspólnego stanowiska. A tylko takie mogłoby być realną zmianą. Unia powinna je wypracować - dodała.
Podzielona wspólnota europejska
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaproponowała niedawno państwom członkowskim zlikwidowanie preferencyjnych stawek celnych dla Izraela i wprowadzenie ceł dla tego państwa.
- To tylko propozycja. A prawda jest taka, że jest bardzo mała szansa na zgodę państw UE. Zgoda musiałaby być podjęta większością kwalifikowaną głosów, a na to po prostu nie ma szans. Niemcy wspierają Izrael, Francja ma inne zdanie. Są jeszcze tacy członkowie UE, jak Austria i Węgry, które również nie zgodzą się na sankcje na Izrael - zaznaczyła ekspertka.
Unia nie mówi jednym głosem
Działanie Komisji Europejskiej, w ocenie ekspertki, jest przede wszystkim wizerunkowe. Były oczekiwania, że UE zareaguje w bardziej zdecydowany sposób. - Pojawiła się propozycja sankcji, ale nie ma ona żadnego przełożenia na decyzje państw. Sankcje wymagają jednomyślności, a tej nie ma i nie zanosi się na nią - wyjaśniła dr Małgorzata Bonikowska.
Co innego mogłaby zrobić UE? - Bardzo duże pole do popisu mają poszczególne kraje i poszczególne dyplomacje. Są kraje, które mówią o katastrofalnej sytuacji. Ale nie wygląda na to, by można było wypracować dobre rozwiązanie. Choć wszystkim zależy na pokoju na Bliskim Wschodzie, a UE miałaby nawet instrumenty, by działać, to bez wspólnego i jednolitego stanowiska niewiele da się zrobić - podkreśliła gościni Popołudniówki.