Wersja rządzących: rekordowe wydatki na obronność, ochronę zdrowia i mieszkalnictwo. Do tego wzrost gospodarczy na poziomie 3,5 procent PKB oraz niższa inflacja. Wersja opozycji: rekordowe deficyty i ukrywanie wydatków. Sejm debatuje o przyszłorocznym budżecie, a tej dyskusji przysłuchuje się Raporcie 357 Michał Trantau.

Potężna dziura budżetowa - ponad 271 miliardów złotych, ale też potężne wydatki - ponad 918 miliardów złotych. Mimo tego minister finansów Andrzej Domański jest pełen optymizmu. - Wraz z tym budżetem żegnamy drożyznę i stagnację, które zastaliśmy w roku 2023. Ten budżet to plan wzmocnienia polskiej gospodarki. Musimy budować długotrwałą odporność, szczególnie w kontekście zagrożeń zewnętrznych - powiedział minister finansów.
Zwycięstwo założeń odtrąbił również Tomasz Trela z Lewicy. Nie zabrakło prztyczków w kierunku poprzedników. - Trzeba być totalnie nieodpowiedzialnym, żeby nie porównać kilku danych. W 2023 roku wzrost gospodarczy wynosił równe zero, teraz wynosi 3,5 punktu procentowego - zwrócił się do byłych rządzących Tomasz Trela.
W takim razie dlaczego - skoro jest tak dobrze - jest tak źle? Tak wydawał się pytać z sejmowej mównicy Adrian Zandberg z Partii Razem. - To nie jest budżet Polski ambitnej, to nie jest budżet, który inwestuje w innowacyjność. To jest, w którym tak naprawdę nie przewidujecie przyszłości - krytykował Zadberg.
Budżet niespokojnych czasów
Rządzący przewidują zagrożenie czyhające za wschodnią granicą. Ministerstwo finansów tłumaczy, że wzrost deficytu to efekt przede wszystkim rosnących wydatków na obronność. I rzeczywiście, na armię w przyszłym roku ma pójść rekordowe 200 mld zł.
- To jest prawda, pierwszy raz w historii będziemy mieć tak duże wydatki, które sięgają 5 proc. PKB. Poza wydatkami na obronność rząd utrzymał wszystkie inne wydatki, we wszystkich innych kategoriach. My ekonomiści nie widzimy powodu do chwały i konsolidacji finansów publicznych - tłumaczył w Popołudniówce Radia 357 Paweł Blajer, dziennikarz ekonomiczny telewizji Biznes24.
Jeszcze więcej, bo blisko ćwierć biliona złotych pochłonie w przyszłym roku system ochrony zdrowia. Co oznacza wzrost wydatków o 25 mld zł. A co z pracownikami budżetówki? - Jak były strajki, to przyjeżdżaliście do nich, mówiliście, że im pomożecie. A gdzie dzisiaj jesteście, ile im daliście podwyżki? - pytał w Sejmie poseł PiS Michał Wójcik.
Koalicja broni się, że zabezpieczono pieniądze na 3-procentowy wzrost wynagrodzeń w budżetówce. Andrzej Domański przekazał, że w projekcie zagwarantowano także pieniądze na realizację kluczowych programów społecznych.
- Budżet państwa jest wyjątkowo hojny dla obywateli na przyszły rok, utrzymane są wydatki związane z waloryzacjami, trzynastkami i czternastkami. Od strony tych rzeczy, które są świadczeniami, nie ma cięć. Świadczeniobiorcy jakichkolwiek świadczeń, nie zostali ograniczeni w żaden sposób - skomentował Paweł Blajer.
W kwestii świadczeń pierś do orderu wypina Prawo i Sprawiedliwość. Poseł Przemysław Czarnek - z charakterystyczną dla siebie ironią - wypominał rządzącym przeszłość. - Jestem wzruszony, ale i szczęśliwy, bo nasza nauka nie poszła w las. Po stronie budżetu są ci sami ludzie, którzy kiedyś wyśmiewali 500 plus - ironizował Przemysław Czarnek.
A co z naszymi zarobkami? Są prognozy ministra Domańskiego. - W 2026 roku prognozowana jest dalsza poprawa koniunktury gospodarczej oraz w zatrudnieniu. Kolejny raz realna wartość wynagrodzeń Polaków realnie wyraźnie wzrośnie - mówił Domański. Płaca minimalna w przyszłym roku wyniesie 4806 zł brutto, czyli o 140 zł więcej niż w tym. Rząd wydał odpowiednie rozporządzenie w połowie września.
Bez obniżki podatków
W budżecie państwa na przyszły rok nie mamy żadnej operacji, której pewnie życzyłoby sobie wielu Polaków, czyli nie będzie obniżenia podatków. Podatki nie zmienią się kwotowo, bo stawka zostanie po staremu. Nie zmienią się więc stawki podatkowe i progi podatkowe - tłumaczył Paweł Blajer.
Skoro nie ma obniżek. Czy są podwyżki? Przygotowywany jest 30 procentowy podatek dla banków, który pośrednio możemy zapłacić my. Wzrośnie akcyza na papierosy. Opodatkowane będą fundacje rodzinne.
Budżet na pewno nie spodobał się Konfederacji, - Ten budżet jest sfałszowany. Wyprowadziliście setki miliardów złotych do funduszy pozabudżetowych. Jaki sens ma debata, jeśli posługujecie się fałszywymi danymi? Kiedy jeszcze byliście w opozycji, krytykowaliście PiS, a teraz wyprowadzacie pieniądze, fałszujecie budżet, czyli robicie dokładnie to samo - pomstował Sławomir Mentzen.