Niemiecki tabloid „Bild” ogłosił: Angela Merkel obarcza Polskę współwiną za wojnę Władimira Putina. Redakcja wskazała, że polityczka zdaje się nie dostrzegać, że wojna w Ukrainie rozpoczęła się jeszcze w czasie, gdy pełniła swój urząd. O co chodzi? Sprawę zbadał Michał Trantau w Raporcie 357.

Angela Merkel udzieliła wywiadu węgierskiemu portalowi „Partizan”. Była kanclerz Niemiec analizowała w nim ciąg zdarzeń, które doprowadziły do wybuchu wojny na Ukrainie. Oceniła porozumienia mińskie, zawarte po aneksji Krymu, jako „słuszne, choć nie idealne”.
Przyznała, że Rosja nigdy ich w pełni nie przestrzegała, a pandemia uniemożliwia bezpośrednią rozmowę z Władimirem Putinem. W 2021 roku Merkel wraz z prezydentem Francji proponowali nowy format negocjacji z Rosją, ale nie wszystkie kraje Unii Europejskiej poparły tę inicjatywę. Przeciw były m.in. Polska i kraje bałtyckie. „Nie pomogli nam” - mówiła Angela Merkel w wywiadzie. A to wywołało burzę wśród polskich polityków.
Wypowiedź Merkel "głupia i szkodliwa"
- Te słowa są dzisiaj totalnie niewskazane. Grają na rosyjską propagandę. A ona jest taka, jaka jest - skomentowała w Polsat News ministra funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, a kiedyś ambasador naszego kraju w Moskwie.
Komentarz Prawa i Sprawiedliwości? - Fundatorka reżimu Putina oskarża Polskę o to, że jest współwinna za atak Rosji na Ukrainę. Tak bezmyślnej, głupiej i szkodliwej wypowiedzi z ust Angeli Merkel jeszcze nie było - napisał Mariusz Błaszczak w social mediach. - Czy Donald Tusk odważy się potępić swoją promotorkę polityczną?- spyta szef klubu PiS.
Takie komentowanie sprawy to nadużycie - przekonuje dr Krzysztof Rak, były dyrektor Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. - Z tego nie można wyprowadzać wniosku, że Merkel obwinia Polskę za wojnę Putina. Nie warto, żebyśmy byli przewrażliwieni - powiedział dr Krzysztof Rak.
Merkel nie wyciąga wniosków?
Kontekst historyczny tłumaczył dr Bartłomiej Kot z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. - Słowa padły z ust polityczki, która wysoko oceniała potrzebę współpracy z Moskwą. Angela Merkel należy do tego typu polityków, którzy podtrzymywali kontakty z Rosją, bo uważali, że to jest gwarancja zabezpieczenia jakiegokolwiek pokoju. Pokój miał opierać się na biznesie. Niemcy wspierały projekt Nord Stream 2. Budziło to kontrowersje w Europie i w USA. Zdaniem wielu było to zwiększenie zależności energetycznej od Rosji.
Michał Trantau zapytał doktora Krzysztof Raka czy przypadkiem Angela Merkel - do upadłego - nie broni swoich decyzji? - Oczywiście, że ona broni i ma do tego święte prawo. Taką manifestacją jest jej książka. Angela Merkel nie wyciąga żadnych wniosków z błędów, które popełniła - stwierdził dr Krzysztof Rak. - Od kilku miesięcy była kanclerz, promując swoją publikację, mówi, że Nord Stream 2 miał dostarczać tani gaz dla niemieckiej gospodarki. Jednym jest, że Merkel broni swoich decyzji do upadłego. Drugim, czy rzeczywiście w nie wierzy? Broni swojego dziedzictwa. Mam też takie przekonanie, że ona może w to wierzyć, bo jest z tego pokolenia. Ona wierzyła, że kontaktami gospodarczymi da się te agresywne zęby Rosji stępić - powiedział dr Bartłomiej Kot.
Znaczenie wyroku sądowego
Dziś wiemy, że ta polityka nie wybiła ani jednego zęba. Budowę Nord Stream 2 ukończono w 2021 roku. Rurociągiem gaz nigdy nie popłynął. Niemcy wstrzymały certyfikację tuż przed rosyjską inwazją na Ukrainę. Kilka miesięcy później rurociąg zniszczono w wyniku sabotażu. Dziś sąd okręgowy w Warszawie zdecydował, że podejrzany o uszkodzenie gazociągu Wołodymyr Ż. kolejne 40 dni pozostanie w areszcie. Polska prokuratura przyjęła stanowisko, że istnieje prawna możliwość, aby wydać podejrzanego naszym zachodnim sąsiadom.
A tak decyzję sądu komentował obrońca Wołodymyra Ż. mecenas Tymoteusz Paprocki: - Niestety sygnał, który płynie z sądu, jest taki, że obywatele Ukrainy, którzy chcą pomagać swojemu krajowi, mogą przebywać w areszcie. Ubolewam, że nie odpowiada z wolnej stopy - powiedział.
Wołodymyra Ż. nie doprowadzono na posiedzenie. Przed wejściem do sądu protestowali bliscy i rodzina mężczyzny, któremu grozi 15 lat więzienia.