Sharenting
Pierwszy dzień w przedszkolu, świadectwo z czerwonym paskiem, urodziny. Zdjęcie z wakacji. Film, na którym dziecko stawia pierwsze kroki. Czasem coś zabawnego: dziecko zasypiające nad talerzem, złość dwulatka, śmieszne przejęzyczenie.
Jeszcze kilkanaście lat temu takie „pamiątki” trafiały do rodzinnych albumów. Dzisiaj często trafiają na Instagram, Facebook czy TikToka. I razem z nimi do internetu trafia coraz większa część dzieciństwa. „Rodzice (i nie tylko) wpadają w pułapkę tzw. sharentingu, ale to ich dzieci mogą w przyszłości ponosić konsekwencje tego zjawiska” - pisze o tym Lena Gontarek, w artykule „Jaka piękna córeczka”, który ukaże się we wrześniowym numerze magazynu „Pismo”. Jakie to konsekwencje?
W dzisiejszym Placu na rozdrożu będziemy rozmawiać właśnie o sharentingu. Termin powstał z połączenia angielskiego share – dzielić się i parenting - rodzicielstwo. Sharenting to nie tylko publikowanie zdjęć. To także filmy, historie, informacje o zdrowiu, problemach w szkole, emocjach dziecka, jego sukcesach i porażkach. Innymi słowy: tworzenie cyfrowej biografii człowieka, który często jest jeszcze za mały, żeby zdecydować, czy w ogóle chce ją upubliczniać.
O tym, czym to grozi, Grażyna Morek będzie rozmawiać z gośćmi:
Mileną Bogdanowicz - radczynią prawną, specjalizującą się w branży kreatywnej, reklamowej i filmowej;
Aleksandrą Rodzewicz - ekspertka edukacji, pedagożka, twórczyni profilu Facetka z Poradni, która od lat zajmuje się kwestią ochrony wizerunku dziecka w sieci;
Leną Gontarek – dziennikarką, redaktorką, autorką tekstu o sharentingu we wrześniowym numerze „Pisma.
Do usłyszenia o 21:00.