W czasie naszego dzisiejszego spotkania sporo miejsca poświęcimy …kuchni. Ale nie chcemy narobić zbytniego apetytu smakoszom. Bo owszem będzie mowa o sprawach kulinarnych, ale kuchnia o jakiej też opowiemy, to ta polityczna. Którą żyją media, i o której mówią Francuzki i Francuzki na tak popularnych targach w ich miasteczkach. Na targach, na których ryby i owoce i te morza i te zbierane na drzewach, wędliny i sery drożeją w tempie takim, że mdleją francuskie portfele, a mieszkańcy tego pięknego kraju na przemian bledną z kraśnieją im policzki ze złości. Bo to pułapka. Tunel, w którym światełka nie widać. Bo jak ograniczyć lawinowo zwiększający się deficyt, a ten hamuje rozwój gospodarczy, który z kolei powoduje, że maleje siła nabywcza pieniądza, ludzie biednieją, a jednak przyzwyczajeni do dobrodziejstw państwa opiekuńczego, nie chcą się zgodzić na cięcia, także socjalne i zaciskanie pasa. I tak się napędza diabelski młyn – zwany we Francji nie bez kozer – „rosyjską ruletką”. Koło napędzające kryzys. To główny temat naszej „politycznej kuchni”. W tej kulinarnej powiemy o tym jak przyrządzić jesienne wspaniałości. Dobroczynne dla naszego zdrowia brokuły i gdzie= znajduje się „ich zagłębie”. Co zrobić, żeby były chrupkie, a nie rozgotowane na…francuską modłę. Wybierzemy się do lasy na grzeyby – pierś kaczki w prawdziwkach to palce lizać i powiemy o tym jak przyrządzić kasztany, jak je naciąć na literkę „X” aby nie strzelały na patelni. Zajrzymy do gazet – a tam mnóstwo polityki, sportu i wydarzeń obyczajowych.
Nie zabraknie francuskiej piosenki.
Irenka i Marek
Serdecznie zapraszają