Idź do treści
Tylko w podcastach
Magazyn Pismo
07.10.2026, 43’
Magazyn Pismo

Polska szkoła jest kobietą

07.10.2026, 43’

Mówi się, że sukces ma wielu ojców. Kryzys w oświacie, z którym się obecnie mierzymy – braki kadrowe, postępująca prywatyzacja edukacji, naprędce wprowadzane reformy – ma wiele córek. Wszystkie pracują przy tablicy.

rysunek GOSIA KULIK

Na co dzień jestem nauczycielką w CLV Publicznym Liceum Ogólnokształcącym imienia Bohaterek Powstania Warszawskiego, jednak edukacją zajmuję się też w różnych kontekstach pozaszkolnych: publikuję, wykładam i prowadzę warsztaty, tworzę treści edukacyjne (takie jak scenariusze lekcji czy karty pracy). Staram się, by działania te miały komponent prorównościowy, włączający, nierzadko po prostu – feministyczny. Bez tej perspektywy nie napisałabym ani mojej książki Bezradne i romantyczne. Bohaterki lektur dla szkoły podstawowej, ani niniejszego tekstu. Także i on ma ukazywać rzeczywistość szkolną jako uwikłaną w kwestie płci społeczno-kulturowej, jako wyzwanie feministyczne. Co tu dużo mówić – właśnie feminatyw w nazwie szkoły przykuł moją uwagę, gdy przeglądałam oferty w Mazowieckim Banku Ofert Pracy dla Nauczycieli.

Stosowanie żeńskich nazw rodzajowych to może i powierzchowny, lecz znaczący akt identyfikacji światopoglądowej, która uwrażliwia na dobór form rodzajowych w cudzych wypowiedziach. Gdy słyszę, jak koleżanka z pokoju nauczycielskiego mówi o sobie samej „nauczyciel”, nigdy nie wiem – to kwestia przyzwyczajenia, coś zupełnie przezroczystego, bezwiedne osłuchanie z męską formą odbieraną jako generyczną? Czy jednak jeśli zapytam, zagadnę, koleżanka przyzna wprost, że woli tę formę, bo „«nauczycielka» brzmi mniej poważnie”? A przecież gdybym nagle zastosowała w odniesieniu do niej lub do siebie męskie zaimki, wzbudziłoby to wielkie zdziwienie. Podobnie jak konsekwentne używanie wybranego przez nią rodzaju gramatycznego w całym zdaniu – bo skoro „jako «nauczyciel»”, to logiczne byłoby dokończenie „jestem «przyzwyczajony»…” i tak dalej. To nie tylko kwestia rozmów prywatnych – również oficjalna dokumentacja nie ułatwia dążenia do symetrii płciowej w szkolnym środowisku językowym. Gdy uzupełniam regulaminy, rubryki i ankiety, natykam się wyłącznie na formy męskie: „nauczyciel”, „wychowawca”, „dydaktyk”, „pedagog”, „dyrektor”, „pracownik”.

Tymczasem według danych Ministerstwa Edukacji Narodowej aż 84 procent osób pracujących w polskiej oświacie stanowią kobiety. To liczba uśredniona, ale można ją uszczegółowić, przyglądając się kolejnym etapom nauczania: w …

Cały tekst do przeczytania w Piśmie. Magazynie opinii