Po swoją apteczkę sięgam, gdy potrzebuję dodać sobie odwagi. Moja bezkompromisowość dużo mnie kosztuje. Media nieraz obwieszczały, że zwariowałam. Ale bycie buntowniczką jest częścią mojej natury.

Po swoją apteczkę sięgam, gdy potrzebuję dodać sobie odwagi. Moja bezkompromisowość dużo mnie kosztuje. Media nieraz obwieszczały, że zwariowałam. Ale bycie buntowniczką jest częścią mojej natury. Dlatego cieszy mnie, że jest tyle artystów i artystek młodego pokolenia, którzy nie boją się zabierać głosu w słusznej sprawie. W muzycznym świecie idealnym przykładem tego są dla mnie Fever Ray, Fontaines D.C. i Kneecap. Ich występy nie służą jedynie rozrywce – mają też wydźwięk polityczny. A sami muzycy, choć zdają sobie sprawę z tego, jak działają mechanizmy władzy, z pełną determinacją sprzeciwiają się systemowi.
Podobną odwagą w literaturze wykazuje się Ocean Vuong. Imponuje mi jego podejście do tekstu – gdy eksperymentuje, nie robi tego, żeby rozsadzić formę, ale by wzmocnić odczucia. Mogłabym godzinami słuchać, jak opowiada o języku.
Apteczka przydaje mi się również, gdy wchodzę do studia nagraniowego. Wszyscy w zespole uwielbiamy kino. Od samego początku zależało nam na tym, by kawałki Garbage działały na wyobraźnię, przywoływały na myśl konkretne obrazy. Już podczas pierwszych wspólnych sesji nagraniowych puszczaliśmy sobie różne filmy w tle, by odpowiednio nastroić się do pracy. Warunek był jeden: im dziwniej, tym lepiej. Oglądaliśmy wtedy dużo Davida Lyncha. W latach 90. był niemal piątym członkiem naszej grupy.
Teraz więcej inspiracji czerpiemy z rzeczywistości. Najbardziej porąbane rzeczy dzieją się przecież na naszych oczach. Album No Gods No Masters powstawał pod koniec pierwszej kadencji prezydenckiej Trumpa. Byliśmy zaniepokojeni sytuacją polityczną w kraju, który z dnia na dzień coraz bardziej zaczynał przypominać autorytarny reżim. Wszystkie nasze frustracje i lęki znalazły wtedy ujście w muzyce. Poskutkowało to tym, że album był naładowany gniewem, za to pozbawiony krzty nadziei. Może dlatego momentalnie trafił w próżnię. Zarzucano mi wtedy, że straciłam właściwą perspektywę. Bo jaki można mieć cel w opłakiwaniu zniszczenia?...
Cały tekst do przeczytania w Piśmie. Magazynie opinii