Idź do treści
Wejdź do środka Zaloguj się
Słuchasz? Wesprzyj!
Wspierasz w Patronite Przenieś
Tylko w podcastach
Magazyn Pismo
01.07.2026, 41’
Magazyn Pismo

Wielki skok w przesyt

01.07.2026, 41’

Tekst Jakuba Majmurka ukazał się w 103. numerze Pisma. Magazynu opinii. Czytał Krzysztof Tubilewicz. Rysunek Karol Banach.

Serialowa rewolucja długo omijała Polskę. Ale w ciągu ostatnich pięciu lat filmowcy, producenci i platformy zachowują się tak, jakby chcieli szybko nadrobić ten stracony czas. Wypuszczają tyle produkcji celujących w jakościowy segment, że nawet krytykom zawodowo śledzącym temat trudno jest objąć całość.

Rysunek: Karol Banach

Czy w tym zalewie nowości da się wyodrębnić pewne wyraźne trendy estetyczne albo tematyczne? Można wskazać przynajmniej dwa. Pierwszy to zafascynowanie kostiumem historycznym, zwłaszcza tym z historii najnowszej. Twórcy w poszukiwaniu tematu – ale też nastroju, estetyki, atrakcyjnego świata przedstawionego – sięgają po lata 90. ( Wielka wodaHeweliuszNiebo, Rojst ’97) i 80. ( Projekt UFO), epokę Edwarda Gierka ( BrokatOłowiane dzieci), po Polskę gomułkowską ( Czarna śmierć) i międzywojnie ( BreslauKrólPiekło kobiet). Ale też po Rzeczpospolitą szlachecką w jej srebrnym wieku – jak w  1670. Ostatnie pięć lat to także nieustanne próby zaproponowania widzom jakościowej produkcji gatunkowej. Choć twórcy najczęściej sięgają po różne odmiany telewizyjnej sensacji, mamy do czynienia także z wyjątkowym renesansem polskiego serialu komediowego.

Fenomen 1670

Ten ostatni gatunek reprezentuje tytuł, który stanowi największy fenomen ostatnich pięciu lat z hakiem – 1670(2023–2025). Produkcja Netflixa to w zasadzie jedyny serial, który przebił się ze swoimi postaciami, motywami i dialogami do potocznego języka Polaków. Memy z Bartłomiejem Topą jako Janem Pawłem Adamczewskim pojawiają się przy okazji kpin z „Januszy biznesu”, polityków i ich żenujących kłótni, a nawet przy okazji zmiany czasu. Wiele wskazuje na to, że serial ze scenariuszem Jakuba Rużyłły, wyreżyserowany przez Macieja Buchwalda i Kordiana Kądzielę ma szansę dołączyć do grona „polskich komedii narodowych”, takich jak Rejs(1970), Miś (1981), Seksmisja(1983) czy Dzień świra(2002), które dostarczają Polakom kodów kulturowych wykorzystywanych w codziennej komunikacji.

Komedia 1670, osadzona w czasach panowania Michała Korybuta-Wiśniowieckiego, spotkała się z żywym odzewem współczesnej publiczności, która w ubranych w kontusze, delie i żupany bohaterach zobaczyła satyryczne portrety otaczających ją na co dzień typów ludzkich. Jan Paweł Adamczewski równie dobrze co sarmatą sprzed 350 lat mógłby być właścicielem drobnego biznesu, który konieczność płacenia pracownikom pensji minimalnej – nie mówiąc o chorobowym – traktuje jako osobistą obrazę i prześladowanie ze strony państwa. Albo menadżerem średniego szczebla w prowincjonalnym oddziale wielkiej korporacji, który, choć już awansował powyżej swoich kompetencji, nie przestaje widzieć się w przyszłości na czele globalnego koncernu – tak jak Jan Paweł fantazjuje o królewskiej koronie i o tym, że zostanie kiedyś „…

Ciąg dalszy i więcej inspirujących tekstów znajdziesz w miesięczniku „Pismo” i na magazynpismo.pl.