Setki traktorów wjechały do Paryża w ramach protestów francuskich rolnikach przeciwko umowie, jaką Unia Europejska zawarła z krajami Mercosur. Czy we Francji dojdzie do przedterminowych wyborów? Dwa głosowania ws wotum nieufności są na tapecie. Adrian Bąk rozmawiał w Dalekim Zasięgu Radia 357 z prof. Tomaszem Michalskim z HEC Paris.

We wtorek około 350 traktorów wjechało do centrum Paryża, organizowanych przez największe francuskie związki rolnicze, takie jak FNSEA i Jeunes Agriculteurs. Rolnicy protestują przeciwko umowie handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosur (Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj), bo uważają, że ta umowa doprowadzi do napływu tańszej żywności z Ameryki Południowej i zagrozi ich dochodom i lokalnemu rolnictwu. Demonstracje objęły główne ulice Paryża, Pola Elizejskie oraz okolice Zgromadzenia Narodowego.
Francja i Polska na nie
Przypomnijmy, że umowa UE-Mercosur, negocjowana przez ponad 25 lat, została ostatnio zatwierdzona przez Radę UE większością kwalifikowaną, mimo sprzeciwu m.in. Francji, Polski, Austrii i Irlandii. Pomimo, że jeszcze przed oficjalnym podpisaniem krajów UE, umowa jest przewidziana do sfinalizowania, a Komisja Europejska liczy na akceptację Parlamentu Europejskiego.
Protesty rolników odbiły się szerokim echem w francuskiej polityce. opozycja - zarówno z lewej (La France Insoumise), jak i skrajnej prawicy (Rassemblement National) - zgłosiła w ostatnich dniach wotum nieufności wobec rządu, krytykując jego nieudolność i sprzeciw wobec decyzji UE. Na ten moment nie ma formalnego ogłoszenia o przedterminowych wyborach. Francuski system polityczny dopuszcza wotum nieufności i możliwością obalenia rządu, ale aby doszło do wcześniejszych wyborów, opozycja musiałaby skutecznie przegłosować takie wotum w Zgromadzeniu Narodowym oraz parlament musiałby zostać rozwiązany przez urzędującego prezydenta. Choć protesty rolników i spory wokół umowy UE-Mercosur zwiększają presję polityczną na gabinet prezydenta Emmanuela Macrona, na teraz brak jednoznacznych przesłanek, że wybory odbędą się wcześniej niż planowano.
- Początek roku jest gorący na całym świecie, a we Francji jest gotowy od dawna, więc sytuacja nie zaskakuje - powiedział prof. Tomasz Michalski. - Jednak ten widok rolników nie szokuje, bo we Francji jest duża kultura protestów. Ludzie są do nich przyzwyczajeni, łącznie z wystąpieniami w centrum Paryża.
Umowa polaryzuje kraj
Porozumienie UE-Mercosur jest kontrowersyjne, bo Francuzi je odrzucili, a jednak zostało ono przyjęte. - Francja przeciągała podpisanie tej umowy. Na to nałożyła się sprawa wirusa panującego wśród bydła. Część hodowców musi wybijać stada, na co wielu rolników się nie zgadza. Na to jeszcze dodatkowo nakłada się renegocjowanie budżetów na rolnictwo wewnątrz UE. Mamy zatem kombo spraw. Umowa z Mercosurem, negocjowana od 25 lat, jest wykorzystywana w polityce wewnętrznej bardzo instrumentalnie - powiedział prof. Tomasz Michalski.
Czy argumenty rolników francuskich pokrywają się z argumentami polskich rolników? - Część rolników francuskich na tej umowie na pewno zyska. Np. branża mleczarska we Francji, czy producentów alkoholi. Podobnie zresztą w Polsce, część rolników jest zadowolona. Reszta argumentów, które podnoszą rolnicy z obu krajów, jest podobna i prawdziwa: w przypadku takich umów o wolnym handlu, konkurencja radykalnie się zwiększy. A rolnictwo w Argentynie czy Brazylii jest ekstensywne - zakończył prof. Tomasz Michalski. - Francuscy politycy negocjują ze swoimi rolnikami, jakie będą wieloletnie ramy finansowania, jakie będą zabezpieczenia, co będzie zakazane. Kontrolerzy z Europy mają sprawdzać farmy w Ameryce Południowej, ale też chodzi o to, by były na to pieniądze i było to skuteczne. Czas pokaże, jak się z tych obietnic politycy wywiążą.