Amerykański Departament Sprawiedliwości (DOJ) rozpoczął publikację dokumentów związanych ze sprawą Jeffreya Epsteina, wypełniając wymogi ustawy Epstein Files Transparency Act. Adrian Bąk rozmawiał o tym w Dalekim Zasięgu z Maciejem Czarneckim z „Gazety Wyborczej”, korespondentem ze Stanów Zjednoczonych.

Pierwsza transza, udostępniona 19 grudnia 2025 roku, objęła setki tysięcy stron, w tym tysiące zdjęć z posiadłości Epsteina, raporty policyjne, logi lotów, rejestry telefoniczne oraz transkrypcje zeznań przed wielką ławą przysięgłych.
Utajone treści
Krótko po publikacji ze strony DOJ zniknęło kilkanaście plików. Wśród nich znajdowało się zdjęcie (plik nr 468) przedstawiające obecnego prezydenta Donalda Trumpa i Ghislaine Maxwell, partnerkę Jeffreya Epsteina i współwinną przestępstw. DOJ wyjaśnił, że pliki usunięto tymczasowo w celu dodatkowej weryfikacji ochrony prywatności ofiar. Wspomniane zdjęcie z Donaldem Trumpem zostało później przywrócone bez zmian.
Republikanin Thomas Massie i Demokrata Ro Khanna, autorzy ustawy o jawności akt, oskarżyli resort o niewypełnienie litery prawa poprzez nadmierne redagowanie (zaciemnianie) danych oraz niedotrzymanie terminu pełnej publikacji. Pojawiły się też zapowiedzi pociągnięcia prokurator generalnej Pam Bondi do odpowiedzialności za obrazę Kongresu. Choć akta zawierają drastyczne opisy przestępstw, pierwsze analizy wskazują, że większość kluczowych nazwisk potencjalnych wspólników pozostaje utajniona. Wiele materiałów dotyczy już wcześniej znanych dochodzeń z lat 2005, 2008 i 2019.
Jakie znaczenie ma ta sprawa dla Amerykanów? - Lista znajomych Epsteina była bardzo długa. Są na niej Donald Trump, czy Bill Clinton oraz wielu innych. Ci ludzie zerwali kontakty z Epsteinem 20 lat temu, ale do dziś się ta sprawa ciągnie. Trumpiści sami nakręcali sprawę, obiecując ujawnienie dokumentów, które miały pogrążyć Demokratów. Ale później DOJ zaczął się z tego wycofywać. No tylko podgrzało zainteresowanie - powiedział Maciej Czarnecki.
Gorąco wokół prezydenta
Czy ta sprawa jest dla Donalda Trumpa wyjątkowo niekorzystna? - Tak. Mimo, że Donald Trump wycofał się ze znajomości z Epsteinem, to i tak ona się za nim ciągnie. Dlaczego nie poznaliśmy akt? DOJ się broni, że miał za mało czasu. Że musi dokonać redakcji. Ale to wszystko jest robione w bardzo niefortunny sposób. Te błędy z wycofywaniem plików z Donaldem Trumpem, to robi się to podejrzane - uznał Maciej Czarnecki.
Na razie nie ma mowy o zarzutach karnych. - To na razie są sprawy wizerunkowe. Dość powiedzieć, że samolotem Epsteina prezydent Donald Trump leciał aż 8 razy. To nie chodzi o to, że Trump zrobił coś, ale ta sprawa dotyczy nieletnich. Pojawia się wrażenie, że prezydent jest częścią wielkiego spisku zdegenerowanych elit - mówił Maciej Czarnecki.
Dodajmy, że ta sprawa ma wielkie znaczenie dla zwykłych Amerykanów. - Nie, nie mają dość tej sprawy. Ale bez wątpienia na opinie na jej temat wpływ mają poglądy polityczne. Teraz nawet Republikanie mają wątpliwości, co nie pomaga Trumpowi w ocenie jego prezydentury. Wielu z nich jest zdania, że prezydent sobie nie radzi - zakończył ekspert.