Gdyby nie deklaracja prezydenta Stanów Zjednoczonych sprzed zaledwie kilku tygodni, wyniki tych wyborów mogłyby być inne. Lewica protestuje, prawica odkorkowuje szampany. W Dalekim Zasięgu Adrian Bąk rozmawiał o wynikach wyborów w Hondurasie z dr. Joanną Gocłowską-Bolek z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.

W Hondurasie trwa liczenie głosów. Zakończone właśnie wybory zdecydują, czy chaos ostatnich lat się utrwali, czy nastąpi stabilizacja. - Wybór, jakiego już dokonali obywatele Hondurasu będzie miał także ogromne znaczenie dla relacji tego państwa ze Stanami Zjednoczonymi - powiedziała dr Joanna Gocłowska-Bolek. - A wszystko wskazuje na to, że wygrał konserwatysta Nasry Asfura, poparty niedawno przez Donalda Trumpa.
Mały kraj z wielkimi kłopotami
Honduras jest według ekspertki istotnym dla regionu środkowoamerykańskiego krajem. Ludność Hondurasu wynosi 11 mln, kraj ma 1/3 powierzchni Polski. - Honduras graniczy z Gwatemalą i Nikaraguą oraz Salwadorem. Miał z nimi dużo konfliktów, w tym „wojnę futbolową” (to termin ukuty przez Ryszarda Kapuścińskiego, który przyjął się na świecie). Od tej „wojny futbolowej” w 1969 roku zaczął się konflikt i nienawiść między Hondurasem i licznym w obywateli Salwadorem. Salwadorscy rolnicy zajmowali ziemie przy granicy z Hondurasem, a to nie podobało się Hondurasowi i to było przyczyną narastania konfliktu - opowiadała dr Joanna Gocłowska-Bolek.
Konflikt został zażegnany w 1992 roku, po wyroku Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Nie zmieniło to faktu, że o takich państwach, jak Honduras czy Salwador nie przestało się mówić wyłącznie przy okazji rozlewu krwi. Niestety. - Teraz w wybory zaangażował się Donald Trump. I historia Hondurasu prawdopodobnie zatoczy koło. W państwie rządzili wojskowi przez 2 dekady, były zamachy stanu, w tym ten z 2009 roku, bojówki, guerille, te wszystkie walki były trudne dla kraju. Ostatnio rządził prezydent, o którym można powiedzieć „lewicowy”.
Wcześniej konserwatywna partia narodowa zamieniała się władzą z partią liberalną. Tymczasem ostatnio rządziła lewica, na czele z prezydentką Iris Xiomara Castro Sarmiento. Jej mąż, były prezydent, wspomagał ją w rządzeniu. Ale okazało się, że ich partia lewicowa nie spełniła obietnic, pojawiły się zarzuty o współpracę polityków z narkobiznesem, o korupcję - mówiła dr Joanna Gocłowska-Bolek.
Trump zmienił wybory?
Wówczas wypowiedział się Donald Trumpa. Poparł kandydata z partii konserwatywnej, prawicowego, jednego z pięciu startujących w wyborach. - Nasry Asfura, bo o nim mowa, proponuje powrót do tego, co już było. On chce się odciąć grubą linią od ostatnich czterech lat rządów lewicy. Zaskarbił sobie sympatię prezydenta Stanów Zjednoczonych podobną wizją świata. Zadeklarował walkę z narkobiznesem, z korupcją i jest antylewicowy. Donald Trump zapowiedział, że tylko z nim będzie współpracował - zakończyła dr Joanna Gocłowska-Bolek.
Lewica mówi teraz o amerykańskim imperializmie i o wtrącaniu się w sprawy Hondurasu w stylu wręcz kolonialnym, ale wygląda na to, że to wtrącenie się prezydenta Donalda Trumpa po raz kolejny okazało się skuteczne.