Idź do treści
Daleki zasięg
18.11.2025, 12’
Daleki zasięg

Rada Bezpieczeństwa przyjęła rezolucję popierającą plan Trumpa dotyczący Strefy Gazy

18.11.2025, 12’

Rada Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych przyjęła rezolucję popierającą plan Donalda Trumpa, dotyczący pokoju w Strefie Gazy. O przyszłości Palestyny w Dalekim zasięgu, Krzysztof Tubilewicz rozmawiał z Mariuszem Borkowskim, byłym korespondentem PAP w krajach arabskich.

Donald Trump w ONZ (Xinhua/Li Rui/EastNews)

20-punktowy plan Trumpa to plan pokojowy, tym bardziej ważny, że w Strefie Gazy wciąż wrze. Hamas nie chce się rozbroić, a Izrael wciąż atakuje. Daleko jest od dotrzymania zasad rozejmu, na który przystały zwaśnione strony, niejako zmuszone do tego przez Stany Zjednoczone. 

„Rada Pokoju, a na jej czele ja”

Tymczasem plan Trumpa zapowiada, że w regionie będzie tak stabilnie, jakby nic się wcześniej nie działo. Tylko Rosja i Chiny wstrzymały się z poparciem rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, 13 krajów było za. A Donald Trump w swoim stylu triumfował, zapowiadając Radę Pokoju, która będzie przez niego kierowana i będzie składała się ze wszystkich najważniejszych dla bezpieczeństwa ludzi na świecie. Tymczasem, jak zauważył Krzysztof Tubilewicz, Hamas już odrzucił plan, mówiąc o swoim prawie do oporu. 

Czy poparcie Rady Bezpieczeństwa ONZ dla planu Trumpa oznacza, że czeka nas względny spokój? - Można powiedzieć, że plan jest tak kruchy, jak lód. Najmniejsza rzecz może załamać porozumienie. Siły stabilizacyjne na szczęście dostaną mandat do siłowego sprawowania władzy, zadeklarowało się nawet kilka państw, by w nich brać udział (np. Azerbejdżan, czy Indonezja). Ale ja nie widzę możliwości, żeby te siły starły się z Hamasem, nie mówiąc o starciu z izraelską armią - stwierdził Mariusz Borkowski.

Nie ma wielkich nadziei

Ekspert dodał, że żeby plan Trumpa zadziałał, wymagana jest ogromna dobra wola obu stron. Czyli coś, czego nie ma. - Rozejm trwa, a tymczasem codziennie w Strefie Gazy ginie kilka-kilkanaście osób. Wyburzane są budynki cywilne, bombardowane są schroniska i namioty. Potrzebne jest 300 tys. nowych namiotów, których wwiezienie Izrael blokuje. Tymczasem w Strefie Gazy nastały chłody, jest deszczowo i zimno. Sytuacja w Gazie jest bardzo bardzo zła - powiedział Mariusz Borkowski.

Założenia planu Trumpa są takie, że od 1 stycznia 2026 roku miałyby w Strefie Gazy funkcjonować siły stabilizacyjne, aż do 2027. Miałyby one szkolić niezależnych od Hamasu policjantów i rozbroić Hamas - mówił Mariusz Borkowski. - Ale problem w tym, że Hamas musi się zgodzić, bo inaczej trzeba będzie z jego bojownikami wojować. Tymczasem przedstawiciele organizacji powiedzieli, że oddadzą władzę polityczną i ciężką broń, ale lekkiej nie oddadzą. I nie zrezygnują z oporu - wyjaśnił ekspert.

Nie ma wątpliwości, że Hamas część planu Trumpa już teraz odrzuca. Z kolei rząd Binjamina Netanjahu mu przyklaskuje i bardzo wspierał decyzję Rady Bezpieczeństwa. 

- To powód, dla którego nie brzmi to przyszłościowo. Rozdźwięk jest teraz nawet większy. Bo Izrael stawał na głowie, aby z rezolucji usunąć zdanie „wiarygodna droga do powstania Państwa Palestyńskiego”. Izrael jasno oświadczył, że się nie zgadza i nigdy nie zgodzi na jakiekolwiek Państwo Palestyńskie. Rządzący mówią, że przeciwstawią się temu tworowi zbrojnie, nie dopuszczą do jego powstania - przyznał Mariusz Borkowski. - A bez powstania Państwa Palestyńskiego nie ma mowy o jakimkolwiek trwalszym pokoju - dodał.