„Daleki zasięg” Popołudniówki Radia 357 poświęciliśmy Sanae Takaichi, pierwszej kobecie-premier Japonii w historii, przedstawicielce prawicowego skrzydła Partii Liberalno-Demokratycznej (PLD). Michał Żakowski rozmawiał na jej temat z Dominiką Giordano, byłą konsul RP w Tokio.

Czy to duży przełom dla Japonii? Wkrótce się to okaże, za wcześnie, by to stwierdzić. Na razie wiadomo, że ogłoszono wygraną Sanae Takaichi w niższej izbie parlamentu. Ceremonia była długa, nowa pani premier kłaniała się i dziękowała. Tymczasem w mediach pojawiły się komentarze. Jedne, bardzo wobec pani premier życzliwe: że grała na perkusji w heavy-metalowym zespole i że nominuje więcej kobiet na kluczowe stanowiska w rządzie. Inne, jak ten opublikowany w BBC, bardziej wyważone. Dziennikarze napisali, że Sanae Takaichi będzie osobą, która utrwali system patriarchalny.
Pierwszym testem dla nowej pani premier będzie wizyta w Japonii prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa i sprawa amerykańskich ceł.
Żadnej liberalizacji
Japończycy mówią między sobą, że to naiwne myślenie, że dojdzie do liberalizacji - powiedziała Dominika Giordano, była konsul RP w Tokio. - Nie będzie jej, ponieważ Sanae Takaichi była i pozostanie konserwatystką, żeby nie powiedzieć skrajną konserwatystką.
- Jeśli można w ogóle mówić o przełomie, to tylko dlatego, że Sanae Takaichi jest kobietą. Kobiety nie pełniły takich funkcji w Japonii nigdy, pod tym względem faktycznie mamy przełom. - Ale dla nowoczesnych kobiet nie będzie to miało znaczenia - uznała Dominika Giordano.
Dodajmy, że partia nowej premier Japonii - LDP - przechodzi kryzys. Ma szereg problemów, a to łapówki, brak zaufania społeczeństwa, nieumiejętne kształtowanie relacji ze Stanami Zjednoczonymi, presja w regionie związana z Chinami, zalew cudzoziemców. Do tego dochodzą problemy kobiet w Japonii, które chcą żyć nowocześnie, ale nie mogą. No i wzrost popularności partii nacjonalistycznych, obserwowany zresztą globalnie. Nacjonaliści rosną w siłę, jak wszędzie na świecie, a Japonii są coraz bardziej agresywni wobec cudzoziemców. LDP ze swoimi problemami, z niemożnością poradzenia sobie z podstawowymi kłopotami, musiała coś zrobić. Dlatego postawiła na premier-kobietę, która w prawyborach pokonała aż czterech mężczyzn.
Premier narodowa
Ale liberałem nie jest. - Sanae Takaichi strzeże „japońskich wartości”. A czym są te wartości? Od XIX wieku są takie, że na przykład polityka i zarządzanie to męski świat. Nowa pani premier sprzeciwia się damskiej sukcesji w rodzinie cesarskiej, co jest papierkiem lakmusowym poglądów w Japonii - powiedziała Dominika Giordano.
- Druga kwestia, której mówi „nie”, to żeby kobiet miały swoje nazwiska po ślubie. Wreszcie jest też nacjonalistką. Demonstracyjnie odwiedza świątynię Yasukuni, w której spoczywają ludzie, którzy niechlubne zapisali się w historii Japonii podczas II wojny światowej. To bardzo daleka od liberalizowania japońskiej polityki deklaracja premier, która sama o sobie mówi, że chce być drugą Margaret Thatcher - zakończyła Dominika Giordano.