Indie wcześniej nie miały takiego zamiaru, ale postanowiły jednak zrezygnować z zakupu rosyjskiej ropy naftowej. Triumfalnie obwieścił to Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych, który naciskał na taki ruch najludniejszego państwa świata. Co on oznacza, o tym w Dalekim zasięgu Michał Żakowski rozmawiał z Radosławem Pyfelem, komentatorem polityczny.

- Nie byłem zadowolony z tego, że Indie kupują ropę od Rosji. Teraz premier Indii zapewnił mnie, że przestaną to robić. Nie będą kupować ropy i przestaną wspierać tę żałosną wojnę - mówił w triumfalnym tonie Donald Trump.
Indie zmieniły zdanie, zmieniły je też Chiny
Z Indii jak na razie nie płyną jednoznaczne deklaracje, ale proces ograniczania importu ropy trwa. Donald Trump powiedział więc, że czas na negocjacje z Chinami. Tymczasem te wprowadziły przed tygodniem ograniczenie eksportu metali ziem rzadkich, potrzebnych w wielu kluczowych dziedzinach gospodarki, w tym motoryzacji, czy przemyśle zbrojeniowym.
- To jest wszystko fragment wielkiej światowej układanki. Indie, Chiny to rywale, ale także państwa spoza układu waszyngtońskiego. Na pytanie, czy ruchy zarówno Indii, jak i Chin są ze sobą połączone, odpowiedziałbym na dwóch płaszczyznach. Pierwsza jest taka, że świat w tej chwili to kilka kluczowych szachownic, na których toczy się gra. Na pierwszej grają Amerykanie z Chińczykami, ale i Indusi z Rosjanami. To są bowiem naczynia połączone - powiedział Radosław Pyfel.
Donald Trump próbował się dogadać z Władimirem Putinem. Ten ruch prezydentowi USA nie wyszedł. Wówczas postanowił wywrzeć wpływ zarówno na Chiny, jak i Indie. Indie odmówiły początkowo, ale przyduszone horrendalnymi cłami zaczęły się uginać.
- Ale nie do końca. Druga płaszczyzna rozważań jest bowiem taka, że Trump ma tendencje do ogłaszania triumfów zanim zostaną one potwierdzone. A potem z wielu tych ogłoszeń nic nie wynika. Tymczasem Indie zarabiały na kupnie rosyjskiej ropy, ponieważ były pośrednikiem w jej sprzedaży. Sprawa była dogadana z administracją Joe Bidena, chodziło o pozbawienie Rosji marży ze sprzedaży ropy. Kiedy Trump postanowił wywrzeć presję na Indusach, ci się nie zgodzili i zareagowali nerwowo. Teraz wygląda na to, że sytuacja się zmieniła - powiedział Radosław Pyfel.
Ruchy skoczka na szachownicy
Ekspert podkreślił istnienie i rolę wielkiego światowego systemu naczyń połączonych. - Kiedy Trumpowi przestało iść w układaniu się z Putinem, zwrócił się w stronę Indii i Chin. Tymczasem nie idzie mu z Chinami. Bo one wykonały ruch bardzo mocny i radykalny, odcinając świat od metali ziem rzadkich. Chiny pogrozimy Amerykanom i światu palcem - stwierdził specjalista od polityki międzynarodowej.
Bez metali ziem rzadkich nie da się produkować samochodów, elektroniki i nowoczesnej broni. Chiny wiedzą o tym, stąd ich ograniczający ruch. Tymczasem, żeby układankę jeszcze bardziej skomplikować, doszła nowa informacja: Donald Trump będzie rozmawiał z Władimirem Putinem i będzie widział się z Wołodymyrem Zełenskim. Szachownica się rozrasta. - Będziemy mieli co komentować jeszcze bardzo bardzo długo - zakończył Radosław Pyfel.