Przemoc rówieśnicza. Pornografia. Presja na bycie podłączonym i nieustające FOMO. Dlaczego zgadzamy się na to, by nasze dzieci korzystały z grup na internetowych komunikatorach?

Dzieci w Polsce dostają swój pierwszy smartfon w wieku 7–8 lat (31 procent) lub 9–10 lat (41 procent); przed swoimi 11. urodzinami ma go 81 procent – pisze Maria Hawranek w reportażu opublikowanym w grudniowym numerze „Pisma”. Wśród osób poniżej 13. roku życia (7–12 lat), które nie powinny mieć tych aplikacji, statystycznie jedna trzecia korzysta z TikToka, niewiele mniej z Facebooka, a jedna ósma z Instagrama. Messengera używa 900 tysięcy dzieci, a WhatsAppa 700 tysięcy. W ramach współpracy z „Pismem” polecamy Wam ten artykuł z grudniowego numeru magazynu.
Bohaterki reportażu Hawranek, dziesięcio-, jedenastoletnie dziewczynki mają po 4–5 grup na WhatsAppie: klasowe, dziewczyńskie, z wakacji, BFF (best friends forever), czyli najlepszych przyjaciółek. Grupy rzadko służą do odrabiania lekcji – głównie do plotek, gier (Roblox), wysyłania memów i emotek. WhatsApp ma też kanały, na których dzieci mogą śledzić dowolne treści – bez barier wiekowych, bez kontroli dorosłych. Mnie głównie przeszkadzają powiadomienia. Napiszesz „hej, hej”, wyjdziesz na chwilę sprawdzić coś w innej aplikacji, wracasz na WhatsAppa i masz 1500 nieprzeczytanych wiadomości. Wchodzisz, a tam 1000 emotek lub naklejek − mówi Dodo, bohaterka tekstu. Nic dziwnego, że aż 25 procent uczniów czuje się przeciążonymi nadmiarem informacji.
Dzieci w sieci są narażone na przemoc rówieśniczą, kontakt z pornografią, padają ofiarami molestowania seksualnego. Komunikatory trzymają je niemal non stop na dopaminowej smyczy.
A co na to rodzice? W ponad połowie polskich domów nie ma żadnych zasad korzystania z internetu. Tylko 9 procent rodziców deklaruje, że sprawdza, co dzieci robią w sieci. Co trzeci uczeń przyznaje, że jego rodzic w ogóle nie wie, do czego używa on internetu i smartfona. Żyjemy w jakimś zbiorowym szaleństwie. Przyjmujemy za normę coś tylko dlatego, że często występuje, a to nie jest właściwa miara normy społecznej – mówi Magdalena Bigaj, prezeska Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa (ICO) i felietonistka „Pisma”.
Co tak naprawdę dzieje się na klasowych grupach na WhatsAppie? Jak rodzice mają wprowadzać higienę cyfrową w domu, skoro sami z trudem odrywają się od smartfona? Gdzie szukać dobrych praktyk?Dowiedz się więcej, czytając tekst na stronie magazynpismo.pl i w miesięczniku „Pismo” (dostępny także w wersji audio). Więcej ciekawych materiałów na ważne społecznie tematy znajdziesz w grudniowym wydaniu.