Idź do treści
02.09.2026

Ale o tej złej wiadomości zaraz. 

O co chodzi?

O to, że w przestrzeni internetowej, na różnej maści blogach, na Facebooku, na Instagramie, a przede wszystkim na tym trzecim portalu – który z założenia miał chyba pełnić rolę wirtualnego CV, lecz przypomina dziś raczej galerię praktyk samozadowalających – da się ostatnio zaobserwować zalew bardzo powtarzalnych treści, które zostały wygenerowane przez ludzi, którzy utyskują na teksty wygenerowane rzekomo przez AI. Z tych (ludzkich oczywiście) publikacji możemy także dowiedzieć się, jak bezbłędnie rozpoznać wygenerowany przez „sztuczną głupotę” tekst ( i – co może jest znaczące – rośnie również rynek kursów, które uczą nie tylko rozpoznawania, ale i zacierania śladów lub/i pisania inaczej niż AI). 

Z tego, co wyczytać możemy w internecie, można wysnuć wniosek, że obytej literacko i językowo osobie rozpoznanie tekstów wygenerowanych przez modele językowe przychodzi nadzwyczaj łatwo. 

Przede wszystkim niezbitym dowodem na autorstwo AI są półpauzy („–”), używane zamiast dywizów („-”) tam, gdzie zgodnie z zasadami powinno się używać właśnie półpauz, nie zaś dywizów. 

Rozpoznać teksty wygenerowane przez AI również na podstawie wyliczeń trójczłonowych (np. „koty mają puchate łapy, ogony i brzuchy”). 

A materiałem dowodowym o największym ciężarze gatunkowym jest obecność konkretnych środków stylistycznych, np. antytez i paralelizmów składniowych czy chiazmów („To nie jest zwykły wyjazd wakacyjny. To wyjazd, który odmieni twoje życie)”. 

A jeżeli trzej jeźdźcy EJAJpokalipsy ukażą nam się równocześnie, tj. w jednym tekście, to przecież w ogóle nie ma o czym mówić. Toż to slop. 

A poza slopem po prostu, po nieludzku przesrane. 

Pierwsze z tych ustaleń oznacza bowiem, że wszyscy redaktorzy, korektorki, poloniści, składaczki, pisarze i pisarki oraz wiele innych osób, które znają różnice między półpauzą a dywizem, to po prostu nie są –1 czego oczywiście w sposób dobitny dowodzi poprawne użycie półpauzy – ludzie. I to może nawet nie szokuje nas aż tak bardzo, bo też umówmy się: co za człowiek chciałby iść polonistykę? 

Drugie ustalenie dowodzi, że nieludźmi są także wszyscy, którzy kiedykolwiek uczęszczali na jakiekolwiek kursy pisania, na których to kursach uczy się o wspomnianej wyżej „zasadzie trójki” (w uproszczeniu: wyliczenia zasadniczo najlepiej działają właśnie w trójkach). I to szokować nas może odrobinę bardziej, bo też dotychczas mogło nam się wydawać, że chęć pisania jest chęcią wyjątkowo ludzką. Że potrzeba zaspokojenia pisaniem ego, zbudowanie sobie pomnika trwalszego niż ze spiżu i tym podobne bzdety, to potrzeby człowiecze. Okazuje się, że jednak nie. 

Ale najbardziej jednak chyba dziwić nas musi trzeci z dowodów. Ten, który ponad wszelką wątpliwość wykazał, że AI stoi za słowami – nie wiem – Baczyńskiego, Miltona czy Kochanowskiego2. No i to jest naprawdę szok, bo przecież każdy wie, że Kochanowskiemu na napisanie fraszek z ChatemGPT nie starczyłoby życia, gdyż w XVI wieku Neostrada miała przepustowość na poziomie dwóch gołębi pocztowych na tydzień, w dodatku te gołębie strasznie halucynowały. 

No, chyba że jednak przyjmiemy, że to nie było AI. Że to był człowiek3.

Czy umiemy rozpoznać AI?

W tym miejscu należy zadać sobie podstawowe pytanie: od kogo AI się tego wszystkiego nauczyło? U kogo mogło zobaczyć wyliczenia trójczłonowe? Kto wcześniej stworzył, a potem opanował środki stylistyczne? Kto wymyślił zasady korzystania z tych „śmiesznych kresek”, czyli dywizów, pauz i półpauz? Przecież nie nauczyło się tego AI od żyraf. 

Żyrafy mają na dywizy wyrąbane. Żyrafy są ponad to. 

Oczywiście dziś prawdopodobnie pojawia się więcej tekstów, w których widać powyższe rozwiązania. I tak, część z nich jest nawet napisana przez AI. Co więcej: część może nawet jesteśmy w stanie czasem rozpoznać. Ale zdecydowanie mniej, niż nam się wydaje. 

Najnowsze badania4 pokazują, że skutecznie rozpoznajemy tekst napisany przez AI… nawet nie w połowie przypadków. Powtórzę: nawet nie przy co drugiej próbie. Czyli wychodzi na to, że nasze w roli narzędzia diagnostycznego sprawdza się, jak rzucona w powietrze moneta. Albo będzie reszka, albo nie będzie. Fifty-fifty.

Ja do lekarza/mechanika/kucharza/kogokolwiek, który myli się co drugi raz, bym się nie wybrał. Nie określiłbym również osób o takim wskaźniku celności mianem „wiarygodnych”. 

Tymczasem mam wrażenie (podkreślam: to już nie badania, to wydajemisizm), że większość z nas – tj. szczególnie osób zajmujących się w jakiś sposób językiem i literaturą – jest absolutnie przekonana, że teksty wygenerowane przez sztuczną inteligencję rozpoznaje bez pudła. 

Tymczasem z badań wynika, że poziom oczytania/rozpisania NIE WPŁYWA w sposób znaczący na naszą umiejętność odróżniana tekstów generowanych przez inteligencję sztuczną od tych, które stworzone zostały przez inteligencję białkową. Okazuje się za to, że decydowanie lepiej z rozpoznawaniem tekstów wygenerowanych radzą sobie ludzie, którzy pracują z AI. Szok. Zaskoczenie. 

Tymczasem my – pozostali użytkownicy tak internetu, jak i polszczyzny – znaleźliśmy się w dość zabawnej sytuacji, w której unikamy zwrotów, których AI nauczyła się… właśnie od nas. A unikamy ich, bo… brzmią zbyt ejajowo. 

Dlaczego AI pisze lepiej niż większość ludzi?

Napiszmy to wprost: doszło do sytuacji, w której boimy się pisać co najmniej przyzwoicie. A może właściwiej byłoby napisać: boimy się pisać LEPIEJ. Lepiej niż większość. Bo tak – tu obrazoburcza teza – AI pisze lepiej niż większość ludzi. Sięga po środki stylistyczne, szanuje zasady interpunkcji, dba o czytelną strukturę tekstu i klarowną (choć czasem wyhalucynowaną) argumentację. Nie tworzy teksów na odwal, bez polskich znaków, z potrójnymi spacjami, literówkami, za to często zupełnie bez sensu. Widać to jak na dłoni, gdy weźmiemy ręki przypadkowy tekst stworzony przez człowieka (nie fragment książki, opowiadania, felietonu. Nie mówimy o tekstach pisanych przez profesjonalistów, tylko przez większość społeczeństwa) i zestawimy z pierwszym lepszym tekstem wygenerowanym przez LLM-y. 

Doszło to sytuacji, w której najbardziej wiarygodnym świadectwem autentyczności (a może należałoby napisać: człowieczeństwa tekstu?) jest niechlujność. Bo nawet na Tinderze można usłyszeć zarzuty o to, że korzysta się z ChataGPT. Wystarczy stawiać kropki na końcu zdań. 

Dlaczego AI pisze lepiej niż większość ludzi? Bo modele językowe uczyły się (czy w sposób etyczny, czy nie, to zupełnie inna para kaloszy) pisać nie na „niechlujnie” wklepanych wypowiedziach na forach czy w social mediach, lecz na tekstach stworzonych przez osoby, które zajmują się pisaniem bardziej zawodowo. Uczyły się pisać na tekstach – powiedzmy to sobie wprost – o jakości wyższej niż jakość przeciętnej wypowiedzi internetowej. 

Czy znaczy to, że nauczyły się to robić wybitnie? Oczywiście, że nie. Przede wszystkim AI nadal pisze dość schematycznie. Ba, jeżeli jej dobrze nie spromptujemy, to do znudzenia sięgać będzie po te same zabiegi. 

Ale… to również o niczym nie świadczy. Bo też, czy pod tym względem AI różni się czymkolwiek od takiego – nie wiem – Kuby Wojewódzkiego, który 30 lat temu nauczył się pięciu chwytów retorycznych na krzyż i doszedł do wniosku, że na resztę życia wystarczy? Śmiem twierdzić, że wcale. 

Wiem, to szok: powiedziałem właśnie, że uważam, iż Kuba Wojewódzki pisze lepiej niż przeciętny użytkownik internetu. Tak powiedziałem. Bo pisze lepiej. Na tej samej zasadzie, na której Pacześ opowiada żarty lepiej od przeciętnego wujka na weselu. 

A nie, moment… to nie jest najlepszy przykład.  

Do brzegu: nie wierzę oczywiście, że ludzie przestaną pisać teksty o tym, jak łatwo rozpoznać teksty pisane nie przez ludzi. Dlaczego nie przestaną? Bo takie treści bardzo łatwo wygenerować białkowym mózgiem. Wystarczy nauczyć się rozpoznawać pięć chwytów i grać nimi do znudzenia. 

Tak samo jak AI. 

Albo Kuba Wojewódzki. 

Pytanie tylko, czy gdziekolwiek nas to prowadzi i cokolwiek nam daje. Poza tym, że możemy pomyśleć, że piszemy lepiej od AI i poczuć się lepiej.

Autorem tekstu jest Maciej Makselon

___________________________________

1O nie, to półpauza! Czyli tekst został napisany przez AI!

2 Właśnie sięgnąłem po zasadę trójki! To kolejny niepodważalny dowód na to, że tekst został napisany przez AI.

3 No i teraz to już na 100% wiemy, że tekst został wygenerowany przez niebiałkową inteligencję.

4 Sydney Sears, Deena Skolnick Weisberg, Bot or not: Can people tell the difference between stories written by a human or by an AI system? [w:] Cambridge University Press: 05, 2026, e21.