Jaka będzie przyszłość Zbigniewa Ziobry? Co zmienia uchylenie europejskiego nakazu aresztowania Marcinowi Romanowskiemu? Jakie znaczenie będzie miał akt oskarżenia skierowany przeciwko Danielowi Obajtkowi dla całej polskiej sceny politycznej? W Rozmowie Popołudniówki Krzysztof Zimoch pytał o to Krzysztofa Izdebskiego, prawnika, eksperta Fundacji Batorego.

Końcówka roku jest bardzo gorąca, zwłaszcza w temacie wymiaru sprawiedliwości. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ma pełne ręce roboty, ale nie wszystkie jego działania idą po jego myśli. Na kluczowe będą wydarzenia ostatnich dni?
Porażka ministra Żurka?
Trudno powiedzieć. Do 15 stycznia 2026 roku odroczono decyzję w sprawie aresztu dla byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Posiedzenie aresztowe warszawskiego sądu miało być kluczowym i było, ale nie przebiegło po myśli wnoszących o areszt. A potem okazało się, że dzień obfitował w kolejne związane z byłymi rządzącymi tematy.
Czy można powiedzieć, że minister Waldemar Żurek poniósł porażkę? - Tak, można wydarzenia tak odebrać. Bo minister Żurek miał pewne sprawy, po Adamie Bodnarze, przyspieszyć. No a tymczasem okazało się właśnie, że są sprawy, których przyspieszyć się nie da. Aresztu nie ma, prokurator zajmujący się sprawą Zbigniewa Ziobry przyznał się do błędu, bo pewne rzeczy proceduralne nie zostały dopełnione - powiedział Krzysztof Izdebski.
- Bez wątpienia minister Waldemar Żurek nie ma najlepszej końcówki roku. Zobaczył, że przecież dynamika procesu karnego ma swoje prawa. I one właśnie zadziałały na korzyść byłego szefa resortu - dodał ekspert.
Jednak ministerstwo sprawiedliwości nie poddało się. Bo po raz kolejny prokuratura złożyła wniosek o areszt dla wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego. - Po raz kolejny wyszło na jaw: procedury karne to nie jest polityka. Urzędnicy założyli coś, koalicja rządząca obiecała, a teraz zmaga się z proceduralną porażką. Co ciekawe, jest i druga ważna rzecz, pękła pewna naiwność o możliwości rozdziału funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratura. Ona jednak wyparowała w ferworze walki - zauważył Krzysztof Izdebski.
Gra o sprawiedliwość
Czy to będzie zatem smutny koniec rok obecnego ministra. Skoro pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości nie daje się odzyskać, bo jednak częściowo są one wydawane na ochronę ofiar przestępstw? Opozycja nie przestaje być w związku z tym w ofensywie. - Pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości były prywatnym funduszem wyborczym Solidarnej Polski. To są fakty, które zostaną przed sądem dowiedzione. Jednak na ten dowód przyjdzie nam poczekać - uznał ekspert.
Tymczasem kolejne czarne chmury zebrały się nad Danielem Obajtkiem. Miał on zamawiać usługi detektywistyczne wykonywane przez wskazaną przez niego firmę. Właśnie skierowano do sądu akt oskarżenia w tej sprawie. - Daniel Obajtek był potężną postacią stworzoną przez Jarosława Kaczyńskiego. Wszystko wskazuje na to, że wiele jego zachowań zostanie rozliczonych. Ale tu również musimy się uzbroić w cierpliwość, ponieważ były prezes Orlenu będzie się najpewniej bronił się tym, że jest prześladowany politycznie - zakończył Krzysztof Izdebski.