W budynkach sejmowych tylko do wczoraj - 23 listopada 2025 roku - można było kupić alkohol. Od dziś to już niemożliwe, co niektórzy posłowie przyjęli z oburzeniem. Czy alkohol i polska polityka nie pójdą już w parze? O tym w Popołudniówce Radia 357 opowiedział Sebastian Kierzek.

„Zabrania się sprzedaży alkoholu w budynkach i na terenach pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu”. Słowa te wypowiedział nowy marszałek izby niższej polskiego parlamentu Włodzimierz Czarzasty. Stało się, jedną decyzją druga osoba w państwie uczyniła Sejm bezalkoholowym. Dokładnie od 24 listopada 2025 roku.
Sejm jak koszary
Historia powiązań alkoholu i polskiego parlamentaryzmu jest długa. Spożycie alkoholu zarzucali sobie nawzajem posłowie, robili to też wobec posłów marszałkowie. Publicznie na wyrzucenie jednego z parlamentarzystów zdecydował się nie tak dawno marszałek Szymon Hołownia, prosząc o pomoc w eskorcie posła Grzegorza Płaczka.
- Było mnóstwo tych rzeczy i żadna ze stron politycznych nie była wolna od problemów. Wszyscy korzystali z możliwości spożywania alkoholu - powiedziała publicystka Eliza Olczyk, od lat śledząca wydarzenia w parlamencie. - [Sejm] był jak koszary. Proszę sobie wyobrazić kilkaset osób skoszarowanych w jednym miejscu, bez obowiązków domowych, bez nadzoru współmałżonków. Po głosowaniach posłowie się bawili - dodała dziennikarka.
„Potrafię coś tam, coś tam”. To były słynne słowa Elżbiety Kruk, ale takich wywiadów w stanie wskazującym na spożycie było więcej, a ostatnio ich liczba nie dość, że wzrosła, to niektóre incydenty trafiały pierwsze strony gazet.
Koniec “kpiny”
- [Sejm] był jednym z tych miejsc „na świeczniku”, w których można było spożywać alkohol w miejscu pracy. Sam fakt, że ten alkohol był dostępny, był oburzający dla wielu osób. Na dodatek ceny alkoholu w różnych jego formach były zaskakująco niskie, co dodatkowo stanowiło zachętę do konsumpcji - zauważyła Anna Dela, prezeska Instytutu Człowieka Świadomego. - Wprowadzenie zakazu w Sejmie pokazało, że w Polsce nie ma miejsc-świętych krów.
- Dostępność alkoholu w polskich parlamencie była kpiną. Chwała marszałkowi Czarzastemu, że zrobił coś, co już dawno powinien zrobić któryś z jego poprzedników - powiedział Robert Rutkowski, specjalista terapii uzależnień. Według specjalisty, problem jest, Polacy piją w pracy, ale tego typu działania, które podjęto wreszcie także w Sejmie, są pierwszym krokiem w walce z tym problemem.