To już 100 dni. Od tylu Karol Nawrocki pełni służbę jako prezydent Rzeczpospolitej Polskiej. Jak oceniamy jego dotychczasowe działania? O to w Popołudniówce Radia 357 Marcin Cichoński pytał gościa: dr Sergiusza Trzeciaka, specjalistę ds. wizerunku politycznego.

W kampanii prezydenckiej Karol Nawrocki zapowiadał że zamierza być prezydentem wszystkich Polaków. Teraz, kiedy minęło 100 dni od momentu objęcia przez niego funkcji, pojawiają się pytania, czy faktycznie tak jest?
- Na poziomie deklaracji tak. Tak jak każdy. Ale jak pokazuje rzeczywistość, poprzedników Karola Nawrockiego, także jego samego, nie było dotąd żadnej głowy państwa, która by wprowadziła w życie słowa - powiedział dr Sergiusz Trzeciak. - Prezydent w Polsce, ze swej natury, jest prezydentem partii, która go wyłania, popiera w wyborach i potem wspiera. Tak było i tak jest w przypadku prezydenta Nawrockiego. W warunkach systemu partyjnego nie ma możliwości, żeby jakaś partia nie stała za prezydentem. Sam prezydent jest fragmentem większej układanki i także politycznym, a więc partyjnym graczem - dodał.
Polaryzacja sprzyja Nawrockiemu
Ideał, który sobie wyobraziliśmy, nie zgadza się z realiami politycznymi. Prezydent jest politykiem pełną gębą, ze swoim partyjnym zapleczem. Partię porzuca, ale nie jej wsparcie, co w Polsce spolaryzowanej jest bardzo widoczne. Może zatem nie opłaca się być prezydentem wszystkich Polaków?
- No nie opłaca się. To dlatego, że polaryzacja działa na korzyść kandydata, a potem także już samego prezydenta. Polska nie jest w tym odosobniona, spójrzmy tylko na to, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Tam prezydent właśnie spolaryzował naród, dzięki czemu wygrał wybory - stwierdził dr Sergiusz Trzeciak.
Silny prezydent
Emocje odgrywają ogromną rolę na poziomie głosowania. Wiele osób podejmuje decyzję na zasadzie selekcji negatywnej. Tak było w Polsce, Karol Nawrocki wygrał, bo więcej osób nie chciało, by wygrał Rafał Trzaskowski.
- Strategia polaryzacji jest zatem właściwa, aczkolwiek możemy się z nią osobiście nie zgadzać - stwierdził dr Sergiusz Trzeciak. - Karol Nawrocki, już jako prezydent, uznał, że jego przepisem na prezydenturę nie będzie reprezentowanie wszystkich Polaków. Nie chce być pionkiem w grze, zatem uznał, że musi być agresywny, zdecydowany. Karol Nawrocki walczy o swoją podmiotowość, inaczej niż Andrzej Duda. Robi to bardziej wprost, bardziej ze swoim środowiskiem, a mniej koncyliacyjnie - dodał ekspert.
Układanka uderza, bo jest wyraźna. Karol Nawrocki rzadko do Polaków mówi, raczej krzyczy. - Proszę zwrócić uwagę, że prezydent przemawia na wiecach. Tak było w Narodowy Dzień Niepodległości. Tylko że on chce być silnym, twardym graczem, twardym charakterem, bo takiego człowieka oczekuje jego elektorat - zakończył dr Sergiusz Trzeciak.