Prezydent Karol Nawrocki podpisał w piątek 7 listopada 2025 roku inicjatywę ustawodawczą „Tani prąd -33 proc.”. Czy obniżka jest realna? O to w Popołudniówce Radia 357 Krzysztof Zimoch pytał Michała Hetmańskiego z Fundacji Instrat.

Polska w 2025 roku stanęła na niechlubnym podium, jeśli chodzi o wzrosty cen energii w Europie. Wyniosły one ok. 20 proc. Zdaniem prezydenta tak dalej nie może być. Jego projekt zakłada radykalną, 33-proc. obniżkę.
Zwrot prawicy
- Po tym, co zapowiedziano podczas prezentacji ustawy, muszę powiedzieć, że czuję się zszokowany. Dotychczas środowisko prawicy było sceptycznie nastawione do nowych rozwiązań energetycznych, do Zielonego Ładu i jego ustaleń, a tu okazuje się, że to środowisko zaproponowało bezpieczne, nowoczesne i spójne z Zielonym Ładem rozwiązania, które wręcz przyspieszą transformację energetyczną - powiedział Michał Hetmański.
Wygląda na to, że oba środowiska polityczne, które na co dzień zaciekle się zwalczają i odmawiają sobie patriotyzmu, zgadzają się, że rachunki za energię muszą być niższe, nie tylko dla gospodarstw domowych, ale także firm. Czy są argumenty za tym projektem, które przekonałyby rządzącą stronę sceny politycznej, zazwyczaj odrzucającą propozycje prawicy?
- Sami nie tak dawno krytykowaliśmy weto prezydenta do ustawy wiatrakowej. Wejście tej ustawy obniżyłoby cenę prądu o 10 proc. Obecny rząd zrobił jednak niewiele w sprawie promowania zielonej energii. Tani prąd dla gospodarstw domowych pomógłby przesiąść się Polakom na auta elektryczne, a z kopciuchów na pompy ciepła. Dziś niestety bardziej się opłaca grzać kopciuchem - mówił Michał Hetmański.
Potrzebna jednomyślność
Jak prezydent Nawrocki widzi wprowadzenie ustawy? Opiera ją na czterech filarach: likwidacji opłat dodatkowych, ograniczeniu kosztów certyfikatów, ograniczeniu opłat dystrybucyjnych i zmianie zasad bilansowania systemu. Wszystko to łącznie ma doprowadzić do oszczędności średnio 800 zł rocznie w polskim gospodarstwie.
- Pytanie jest, kto za to zapłaci. Gdybyśmy obniżyli VAT z 23 do 8 proc. to jest to koszt dla budżetu w wysokości 3,5 mld zł. Jednak ludzi w większości stać na prąd. Jednak musimy promować użycie zielonych rozwiązań, ale i tak musimy wydawać te pieniądze na transformację - powiedział Michał Hetmański.
Pozostałe elementy będą bezproblemowe dla większości polskiego biznesu. Zarówno zniesienie certyfikatów, jak i zniesienie opłat dystrybucyjnych. Wielkie inwestycje z KPO muszą się przełożyć na realną obniżkę cen prądu. - Rozwiązanie proponowane przez prezydenta to trwały miecz, a nie tymczasowa tarcza. Muszą się na to zgodzić na politycy wszystkich opcji - zakończył Michał Hetmański.