Co politycy sądzą o zbieraniu kandydatur na wakaty w Trybunale Konstytucyjnym, które potrwa do 5 i 20 listopada? O tym w Rozmowie Popołudniówki Radia 357 Krzysztof Zimoch rozmawiał z Krzysztofem Izdebskim, prawnikiem i ekspertem Fundacji Batorego.

Trybunał Konstytucyjny powinien liczyć 15 sędziów. Nieobsadzone są 4 stanowiska. Teraz politycy koalicji rządzącej chcą to zmienić. Czy to sprawi, że sąd konstytucyjny będzie wyglądał inaczej? Pomysł, żeby masowo przedstawiać kandydatury i tym samym uzdrowić Trybunał Konstytucyjny, jest dobry i szczery? - Osobiście żałuję, że nie było próby dokooptowania do składu nowych członków wcześniej. Wrażenie jest bowiem teraz takie, że masowe obsadzenie, żeby tylko mieć więcej „swoich” miejsc, raczej nie spotka się z dobrym odbiorem społecznym. Nie wystarczy mieć racji, ale warto wiedzieć, jak się pewne racje odbiera - powiedział Krzysztof Izdebski.
Ekspert uznał, że dla przeciętnego Polaka, niekoniecznie interesującego się polityką, sąd konstytucyjny może zacząć wyglądać tak, że będą w nim sędziowie PiS-u i sędziowie Platformy Obywatelskiej. - A to byłaby niestety katastrofa dla Trybunału Konstytucyjnego i w ogóle dla wymiaru sprawiedliwości. Taka akcja, która miałaby polegać na masowym przyjmowaniu sędziów, byłaby przeciwskuteczna. Ona by autorytetu tej instytucji nie przywróciła - powiedział ekspert.
Koalicja zawalczy o miejsca w TK?
A może ruch koalicji rządzącej przywróciłby rolę Trybunałowi Konstytucyjnemu? Pewne działania prawne, gdyby zostały podjęte, mogłyby to umożliwić. - To byłoby dobre dla rządzących, bo był taki czas, kiedy sędziów nominowali politycy PiS. Koalicjantom łatwo byłoby wejść w buty poprzedników - uznał Krzysztof Izdebski. - Jednak nie spodziewam się, żeby aż tak długo czekano z nominacjami, aż do czasu parlamentarnego kompromisu. Teraz bowiem pojawiły się szanse na to, żeby koalicja miała „swoją” szóstkę sędziów, która zaczęłaby wprowadzać swoją perspektywę.
Jak jest rola prezydenta RP w sporze? - Na próbę nominowania dużej liczby sędziów może negatywnie zareagować prezydent Karol Nawrocki. Gdyby odmówił nominowania powołanych przez większość parlamentarną sędziów, opinia publiczna znów byłaby świadkiem gorszących scen i komentarzy, które były jej doświadczeniem już w 2015 roku, za prezydentury Andrzeja Dudy - powiedział Krzysztof Izdebski.
To dopiero początek starcia
Dodał, że koalicja musi - z powodów politycznych - pokazać swoją sprawczość, wobec własnego elektoratu. Na razie nie wychodzi jej to zbyt dobrze, górę biorą zapowiedzi. Nominacja sędziów byłaby więc tym elementem budowania nowego porządku, który został obiecany w kampanii wyborczej.
Tymczasem są komentatorzy, którzy twierdzą, że konflikt wokół Trybunału się wkrótce pogłębi. W opinii publicznej sąd konstytucyjny już jest skompromitowany, ze względu na działania polityków z przeszłości. - To jest właśnie nasza największa tragedia. Jako obywatele, zarówno zaangażowani, jak i obojętni wobec działań polityków, ponosimy wspólnie winę za deprecjację znaczenia Trybunału, który jest bardzo ważną instytucją w polskim porządku prawnym - zakończył Krzysztof Izdebski.