Będzie dobrze? Będzie źle? I - przede wszystkim - komu. W środę (15 października 2025 roku) miało w Sejmie miejsce pierwsze czytanie ustawy frankowej. Czy frankowicze mogą się czuć optymistami, czy wręcz przeciwnie? Gościem Rozmowy Popołudniówki Radia 357 był mec. Marcin Szołajski.

Ustawa została przyjęta przez rząd pod koniec września tego roku i ma w założeniu resortu sprawiedliwości przyspieszyć postępowania przed sądami i wzmocnić pozycję konsumentów. Czy rzeczywiście tak się stanie i czy frankowicze są na wygranej pozycji? - Frankowicze nie mogą odkorkowywać szampanów. Bardzo długo czekali na ustawę, która jednak faworyzuje banki w procesach sądowych - stwierdził mec. Marcin Szołajski.
Zmieniające zdanie banki
Dlaczego w takim razie tak właśnie wygląda sytuacja? - Ustawa pozwala, aby banki mogły zmieniać zdanie w trakcie trwania procesu i to aż do zakończenia procesu w drugiej instancji. Banki będą więc najpierw mówiły, że umowa jest ważna, że wszystko jest w niej dobrze i nie można jej unieważnić, nie było żadnych klauzul niedozwolonych. Ale po przegraniu w pierwszej instancji bank będzie mógł zgłosić oświadczenie o potrąceniu, które w sumie będzie oznaczało właśnie, że bank zmienił zdanie - wyjaśnił prawnik.
Według niego banki będą mogły stosować różnego rodzaju zabiegi wydłużające i komplikujące postępowanie, na dodatek w obu instancjach. - Teraz bank składa oświadczenie, że albo się zgadza z pozwem, albo się z nim nie zgadza. A tymczasem, jeśli ustawa wejdzie w życie, będzie mógł tę decyzję zmieniać - dodał ekspert.
Tymczasem rząd twierdzi, że w ustawie są zapisy, które mają właśnie przyspieszyć postępowania frankowe, które mogą trwać nawet 5 lat. - Rzeczywiście są takie przepisy, ale one już w tej chwili obowiązują. Już teraz można przesłuchać świadka na piśmie, można zastosować znacznie więcej procedur, nie potrzeba do tego specjalnych zapisów ustawy - mówił mec. Marcin Szołajski.
Chaos prawny
Frankowicze zwracają uwagę na odsetki. Czy je otrzymają? - Przepisy ustawy chcą tę możliwość ukrócić. Frankowicze składają wezwania do swojego banku, od tego momentu liczą się odsetki. A nowe przepisy to zlikwidują, bo bank może sobie stwierdzić, że on podniósł zarzut potrącenia, w związku z czym nie należą się odsetki frankowiczowi. Podczas gdy on czeka kilka lat na zapłatę - mówił mec. Marcin Szołajski.
Ustawa, zdaniem eksperta, może pogłębić chaos prawny. Tym bardziej, że dotyczy też umów w innych walutach świata. - Niektórzy sędziowie mogą uważać, że ustawa faworyzuje bank, kosztem konsumenta, w związku z czym nie będą chcieli stosować ustawy - zakończył ekspert.