Równość płac. Ta ustawa miała być gotowa jesienią, by firmy miały czas przygotować się do nowych zadań. Chodzi o przepisy dotyczące wyrównania wynagrodzeń między kobietami i mężczyznami. W Rozmowie Popołudniówki Radia 357 pytaliśmy o to Joannę Burnos, ekspertkę Team Europe Direct, założycielkę Leaderis Institute, autorka podcastu „Departament Kobiet”.

Polska zwleka z wdrożeniem unijnej dyrektywy. Okazuje się jednak, że wciąż nie ma ostatecznej wersji projektu. Wszystko przez rekonstrukcję rządu. W efekcie likwidacji stanowiska ministra do spraw równości, kobiety poczekają dłużej na wyrównanie luki płacowe. - O jak szerokim zjawisku mówimy? - spytał prowadzący Popołudniówkę Radia 357 Krzysztof Tubilewicz.
Na wstępie, gościni Joanna Burnos podziękowała, za zajęcie się tematem. - Bo mam wrażenie, że wśród rządzących jest „cofka”, jeśli chodzi o tematy równościowe. Tymczasem, jeśli sięgniemy do danych, to jest co robić - powiedziała Joanna Burnos.
W Polsce nie jest najgorzej, ale…
Ekspertka zaznaczyła, że Polska nie wypada źle na tle Unii Europejskiej. - Niemniej wciąż, jeśli bierze się pod uwagę tzw. lukę skorygowaną, to różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oscyluje wokół 10 proc. Ja nie widzę powodu, dlaczego mielibyśmy to tolerować. O równość należy się upominać - powiedziała Joanna Burnos.
Gościni podała dane obrazujące skalę zjawiska. Zwłaszcza na szczeblach zarządczych, gdzie nie ma wielu kobiet, nie widzimy ich, dysproporcje są wyraźne. - Odnosząc się do środowiska biznesowego, to dysproporcja wynosi nawet 50 proc. Biorąc pod uwagę stopień wyksztacenia, doświadczenie nie ma uzasadnienia dla różnicy - stwierdziła Joanna Burnos.
Ekspertka przyznała, że luka płacowa ma swoje ogromne konsekwencje na przyszłość. - Przykładowo, konsekwencje luki płacowej mają wpływ na lukę emerytalną. A te są o 30 proc. niższe u kobiet - powiedziała.
Rząd nie dotknął tematu
Wdrażanie dyrektywy musi być zakończone do czerwca 2026 roku. - Teraz nie ma tematu w wykazie prac rządu, nie ma konsultacji społecznych - stwierdził Krzysztof Tubilewicz. - A przecież kiedy dyrektywa wejdzie, to nałoży obowiązki na pracodawców. Muszą mieć czas, by się przygotować.
Zgodziła się z nim gościni. - Są konkretne zadania dyrektywy, a my boimy się, żeby je implementować. Nie pojmuję dlaczego. Relatywnie łatwo jesteśmy to w stanie skorygować lukę płacową, a nie robimy tego. Czas goni, nie mamy na co czekać. Bo przed pracodawcami konkretne obowiązki - powiedziała Joanna Burnos, ekspertka Team Europe Direct, założycielka Leaderis Institute, autorka podcastu „Departament Kobiet”.