Głuchołazy miały plan, jak się rozwijać. Zabrała je ze sobą powódź, której skutki trwają do dziś.

Gościem Popołudniówki Radia 357 był 15 września burmistrz Głuchołaz Paweł Szymkowicz. Data była nieprzypadkowa, włodarz miasta dokładnie w rok po powodzi 2024 roku opowiadał, jak wygląda sytuacja i ile jeszcze zostało do zrobienia w zarządzanej przez niego miejscowości. Okazuje się, że dużo.
Olbrzymie straty
Burmistrz zaczął od najbardziej poszkodowanych, czyli tych, którzy stracili dach nad głową i dorobek życia. - Większość osób, które na koszt gminy mieszkały w pomieszczeniach zastępczych, już wróciła do swoich domostw. Zostały jeszcze trzy osoby, dwie rodziny, ale wierzymy, że wkrótce ich domy również zostaną odbudowane - powiedział Paweł Szymkowicz.
Prowadzący Popołudniówkę Radia 357 Krzysztof Tubilewicz spytał o zniszczenia mienia, zarówno komunalnego, jak i prywatnego. - Straty popowodziowe wyceniliśmy na 0,5 miliarda złotych. Ile lat potrwa odbudowa? Wydaje mi się, że jeszcze kilka. W procesie odbudowy, mniej niż połowa została jak dotąd zrobiona, choć prace postępują bardzo sprawnie - powiedział Paweł Szymkowicz.
Włodarz Głuchołaz wskazał na główne procesy hamujące szybszą odbudowę. To przede wszystkim trzymanie się procedur przetargowych, brak rąk do pracy (ale w wymiarze instytucjonalnym: czyli niedobór firm remontowych i budowlanych) oraz - także - wykorzystanie zniszczenia pewnych obiektów do zaprojektowania ich na nowo, zgodnie z nowymi technologiami, bezpieczniejszych na przyszłość.
Burmistrz Głuchołaz o współpracy z rządem
Jednocześnie burmistrz Paweł Szymkowicz powiedział, że po roku od powodzi uznaje współpracę z rządem za dobrą. - Głuchołazy, jak i inne okoliczne miejscowości, nie zostały zapomniane, po roku od czasu, kiedy wody opadły. Mimo zmian w strukturze rządu [kto inny w rządzie odpowiada za odbudowę po powodzi - przyp. red.] nie czujemy się pominięci - powiedział Paweł Szymkowicz.
Przypomnijmy, powódź w roku 2024 w Polsce miała miejsce we wrześniu. Głównie dotknęła mieszkańców i miejscowości w województwach dolnośląskim, opolskim i śląskim. Była też groźnym zjawiskiem w innych państwach w Europie Środkowej. Została spowodowana przez silne i kilkudniowe opady deszczu wywołane niżem genueńskim, co doprowadziło do wylania rzek m.in. w dorzeczu Odry. Tylko w Polsce powódź zniszczyła 1200 mostów, 80 szkół, 750 miejscowości, tysiące gospodarstw, budynków użyteczności publicznej i domów rodzinnych. Setki osób musiały opuścić swoje domostwa, wielu nie wróciło do nich do dziś.