Idź do treści
Wejdź do środka Zaloguj się
Słuchasz? Wesprzyj!
Wspierasz w Patronite Przenieś
Tylko w podcastach
Magazyn Pismo
01.07.2026, 54’
Magazyn Pismo

M. Gessen o tym, jak żyć wczasach państwowego terroru

01.07.2026, 54’

Tekst Karola Cichockiego ukazał się w 103. numerze Pisma. Magazynu opinii. Czytał Michał Piwko. Rysunek Artur Blusiewicz.

W 2016 roku tekst M. Gessen o zasadach przetrwania autokracji czytano jak podręcznik do nowej epoki. Dziś, po latach pisania o Rosji, Trumpie, Gazie i polityce pamięci, wraca do najtrudniejszego pytania: skąd brać nadzieję, kiedy historia znowu przyspiesza, zmierzając w najgorszą możliwą stronę?

Rysunek: Artur Blusiewicz.

W chłodne styczniowe popołudnie czekam przy stoliku w ciemnej, skromnie oświetlonej nowojorskiej restauracji. Kiedy do środka wchodzi M. Gessen, wstaję, by się przywitać, i mój wzrok zatrzymuje się na widocznej spod rozpiętej bluzy i kurtki koszulce z Nirvaną. Klasyk: czarny T-shirt z żółtą nazwą zespołu.

– Odziedziczyłom ją po moim najmłodszym synu. – Śmieje się Gessen i dodaje: – Wyobraź sobie, że chciał się jej pozbyć.

Gessen jest osobą trans, niebinarną, i używa zaimków they/them[co po polsku postanowiliśmy oddać za pomocą zaimka ono/jego i czasowników w rodzaju neutralnym – przyp. red.], a publicznie przedstawia się jako M. Gessen. Dla znajomych to nadal Masza i ja też tak się do niego zwracam.

Próbowaliśmy się spotkać już od kilku miesięcy, ale mimo że mieszkamy w tym samym mieście, okazało się to trudne. Głównie ze względu na częste podróże M. Od maja 2024 roku pracuje w dziale opinii dziennika „The New York Times”, a jego teksty dotyczą tego, co dzieje się w Ukrainie, Rosji, Izraelu, Gazie, czasem w Polsce – i oczywiście w Stanach Zjednoczonych. Do tego dochodzą liczne wystąpienia publiczne oraz praca na wydziale dziennikarstwa w Craig Newmark Graduate School of Journalism. Jest jedną z najbardziej opiniotwórczych osób nie tylko w Stanach, a komentowanie rzeczywistości politycznej to – jakkolwiek banalnie by to zabrzmiało – zajęcie czasochłonne.

Zanim jeszcze podejdziemy do baru, by zamówić lunch, radość ze spotkania zaczyna powoli opadać. Na szybko komentujemy wydarzenia ostatnich dni. A jest ich dużo. Ponad tydzień temu w Minneapolis została zastrzelona Renée Good; można powiedzieć, że miasto znalazło się pod okupacją agentów ICE (U.S. Immigration and Customs Enforcement), służby, której celem jest egzekwowanie prawa imigracyjnego i walka z tak zwaną nielegalną migracją. Do tego dochodzą działania ICE w innych miastach. Atmosfera strachu jest coraz bardziej wyczuwalna – jak zapach, który przestaje być tłem i staje się treścią.

– Jak idzie projekt o nadziei? – pytam z lekkim uśmiechem. Odpowiedź dostaję już przy stoliku.

– Projekt trochę się przekształcił – zaczyna M. ostrożnie i sięga po filiżankę z czarną kawą. – Próbowałom napisać książkę o projektach politycznych, które w jakiś sposób ucieleśniają nadzieję oraz są zakorzenione w historii polskich i czeskich dysydentów.

Pamiętam, jak kilka lat temu M. powiedziało mi, bym koniecznie przeczytał esej Równoległa polisczeskiego myśliciela i dysydenta Václava Bendy. Idea polis równoległej głosi, że ludzie żyjący w państwie totalitarnym, zamiast reformować panujący system, powinni tworzyć własne niezależne struktury – w gospodarce, kulturze, edukacji. Chodzi o to, by kreować autonomiczne przestrzenie, w których mogłoby toczyć się życie obywatelskie, stopniowo podważające monopol państwa.

Gessen dodało, że muszę też przeczytać książkę Korzenie antyautorytaryzmu profesorki Niny Witoszek. Au­torka, historyczka kultury, ukazuje trwającą od 1968 roku aż po protesty Strajku Kobiet „rewolucję godności” na przykładzie działań małych grup humanistów, którzy są zaangażowani w empatyczną emancypację społeczną – takich jak wspomniani dysydenci. Witoszek pokazuje też, że w XXI wieku ich strategie antyautorytarnego oporu wciąż pozostają aktualne. To właśnie w książce tej autorki M. odnalazło potwierdzenie praktycznego zastosowania idei „równoległej …

Ciąg dalszy i więcej inspirujących tekstów znajdziesz w miesięczniku „Pismo” i na magazynpismo.pl.