Idź do treści
Tylko w podcastach
Magazyn Pismo
03.06.2026, 46’
Magazyn Pismo

Gdzie jest sufit?

03.06.2026, 46’

Tekst, którego autorem jest Kamil Fajfer ukazał się w 102. numerze Pisma. Magazynu opinii. Czytał: Krzysztof Zimoch
Rysunek: Bartosz Trojanowski

O co właściwie chodzi z długiem publicznym? Czym się różni od deficytu? Dlaczego niektóre kraje mogą się zadłużać niemal bez końca, a inne nie? To będzie przejażdżka krętymi drogami po jednym z bardziej skomplikowanych zagadnień ze styku pragmatyzmu funkcjonowania państw i ekonomii.

Rysunek: Bartosz Trojanowski

We wrześniu 2010 roku na budynku Cepelii przy Rondzie Dmowskiego w samym centrum Warszawy z inicjatywy liberalnego think tanku Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR) zawisł licznik długu publicznego. Na jego wyświetlaczu w błyskawicznym tempie przeskakiwały cyferki obrazujące kolejne setki, tysiące, miliony i miliardy złotych.

Jak zauważa Kinga Kurysia w portalu Czas Kultury, koncepcja instalacji narodziła się o wiele wcześniej. Pierwszy licznik długu został zainstalowany w 1989 roku w Stanach Zjednoczonych. Jego fundatorem był Seymour Durst, deweloper i filantrop, który umieścił tablicę informującą o przyroście państwowych zobowiązań na budynku należącym do jego firmy. Jest to o tyle przewrotne, że Stany Zjednoczone są krajem, który – z uwagi na wielkość gospodarki, swoją soft poweroraz to, że dolar stanowi walutę rezerwową bardzo dużej części świata (w lutym 2026 roku nieco ponad 56 procent wszystkich rezerw, 25 lat temu aż 72 procent) – może zadłużać się niemal bez końca. Idea szybko się upowszechniła. Tablice z rzędami cyfr lub ich internetowe odpowiedniki pojawiły się w Niemczech, Hiszpanii, Portugalii, we Francji czy Włoszech.

We wrześniu 2021 roku – na tym samym elektronicznym billboardzie nad Cepelią – ukazała się odpowiedź ze strony progresywnie zorientowanych ekonomistów. Think tanki: Fundacja Kaleckiego, Dobrobyt na Pokolenia, Polska Sieć Ekonomii i Fundacja im. Edwarda Lipińskiego stworzyły „licznik majątku publicznego”. Miała to być dyskursywna alternatywa zwracająca uwagę na wzrost nie tylko zadłużenia, ale również stanu posiadania społeczeństwa. Eksperci argumentowali, że między innymi dzięki długowi mamy więcej dróg, lepsze szkoły, możemy również finansować programy społeczne. Kupujemy więc dobra i usługi, na które nie moglibyśmy sobie pozwolić, ciułając tylko z podatków, ponieważ te są albo zbyt niskie, albo mamy zbyt małą pulę osób i firm, z których można byłoby ściągnąć odpowiednie kwoty.

Choć oba liczniki zniknęły jakiś czas temu z przestrzeni publicznej z powodu renowacji budynku, to spór o dług wciąż trwa [licznik długu można sprawdzić na stronie internetowej projektu Forum Oby­watelskiego Rozwoju – przyp. red.]. Bo kategoria zadłużenia nie jest …

Ciąg dalszy i więcej inspirujących tekstów znajdziesz w miesięczniku „Pismo” i na magazynpismo.pl.