Idź do treści
Twój polski utwór wszech czasów? Wybierz
Wejdź do środka Zaloguj się
Słuchasz? Wesprzyj!
Wspierasz w Patronite Przenieś
Tylko w podcastach
Magazyn Pismo
01.04.2026, 42’
Magazyn Pismo

Rosalía – między flamenco a operą

01.04.2026, 42’

Obdarzona niepowtarzalnym głosem Rosalía, 33-latka z Hiszpanii, pokazuje, że granice w muzyce pop dla niej nie istnieją. Flamenco łączy z trapem, klasyczną operę z elektroniką, a jej najnowszą płytę można odbierać zarówno jako opowieść o złamanym sercu, jak i teologiczną inkantację.

Tekst Jakuba Knery ukazał się w 100. numerze Pisma. Magazynu opinii

Czytał: Michał Piwko

Rysunek: Patryk Mogilnicki

Obdarzona niepowtarzalnym głosem Rosalía, 33-latka z Hiszpanii, pokazuje, że granice w muzyce pop dla niej nie istnieją. Flamenco łączy z trapem, klasyczną operę z elektroniką, a jej najnowszą płytę można odbierać zarówno jako opowieść o złamanym sercu, jak i teologiczną inkantację.

Autor: Jakub Knera

Do Baru Mlecznego Rusałka wchodzi się prosto w brzęk talerzy, zapach zupy pomidorowej i smażonego schabowego. Właśnie tam, między boazerią a kafelkami pamiętającymi minioną epokę, pojawiła się Rosalía. Wizytę, z krótkim opisem historii barów mlecznych, zrelacjonował Tapas – popularny w Hisz­panii portal kulinarny – przypominając, że niedrogie bares de lechepowstały w Pol­sce u schyłku XIX wieku dla robotników, pracujących w zakładach bez stołówek, ale też by wyżywić ubogie społeczeństwo.

14 października 2025 roku na instagramowym koncie artystki pojawiły się: pomidorowa z makaronem, barszcz oraz kotlet schabowy z ziemniakami i kapustą. Scha­bo­­wego Ro­sa­lía złapała w rękę, trochę jak zdobycz. Wpatru­jąc się prosto w obiektyw, zdawała się mówić do niemal 27 milionów obserwujących ją osób: „Patrz­cie, gdzie jestem – zgadujcie, co tu zrobiłam”.

Do dziś post Rosalíi zebrał milion polubień i 8 tysięcy komentarzy, także polskich fanów i fanek, którzy z dumą reagowali na wizytę artystki w tak prozaicznym miejscu. Obsługa – jak relacjonowały później media – początkowo nie zorientowała się, kim jest. Rosalía w Warszawie była „po prostu klientką”. Bez czerwonego dywanu, bez błysku fleszy, ubrana jak zwyczajna dziewczyna. Tylko przykryty szklaną taflą obrus, sztućce i danie dnia. W Rusałce, miejscu, które nie pojawia się w modnych przewodnikach, wydarzyło się coś symbolicznego: globalna pop diwa zetknęła się z kwintesencją lokalności. Bez egzotyki i dystansu. Szczerość i zwyczajność. Sacrum i profanum. Cała Rosalía.

Berghain. Jak uderzenie obuchem w twarz

Gdy później w teledysku do Berghainzobaczyliśmy Warszawę służącą jako tło wewnętrznej przemiany Rosalíi, stało się jasne, że wizyta w barze mlecznym to pierwszy kadr większej historii. Obraz wyreżyserowany przez Nicolása Méndeza, zdobywcę La­ty­noskiej Nagrody Grammy za najlepsze krótkometrażowe wideo muzyczne w 2020 roku, został pomyślany jako wizualny prolog czwartego studyjnego albumu artystki, LUX. Wiele mediów na całym świecie, w tym „The Guardian” i portal The Quietus, uznało zarówno klip, jak i sam utwór za najlepsze w 2025 roku.

Główna bohaterka teledysku to kobieta ze złamanym sercem. Widzimy ją najpierw w mieszkaniu. Towarzyszy jej War­saw Im­pressione Orchestra (na albumie partie do utworu zarejestrowała London Sym­­pho­ny Orchestra): w łazience, gdy pierze, w pokoju, gdy prasuje – przy najzwyklejszych domowych obowiązkach, jakby muzyka była nierozerwalnie związana z jej stanem psychicznym. Ten motyw bezpośrednio przywołuje film Trzy kolory: …

Ciąg dalszy i więcej inspirujących tekstów znajdziesz w miesięczniku „Pismo” i na magazynpismo.pl.